Warszawa bez barier? O Mamma Mia! Tu wózkiem nie wjadę!
Barbara Anna Janiszewska

Środa, 17 listopada 2010r.
mod.: Piątek, 19 listopada 2010r.

„Wytrwałość w działaniu takich ludzi mobilizuje nas” – tak prezydent stolicy rozpoczęła swoje wystąpienie na konferencji zorganizowanej 16 listopada przez Fundację MaMa i Towarzystwo Przyjaciół Szalonego Wózkowicza. Spotkanie było poświęcone przystosowaniu przestrzeni miejskiej, głównie komunikacji, do potrzeb osób niepełnosprawnych i z wózkami dziecięcymi. Współpraca z ZTM została oceniona pozytywnie. Gorzkie słowa usłyszeli natomiast przewoźnicy kolejowi i metro.

.

W nietypowej scenerii kawiarni przy Nowym Świecie (do której można wjechać po niewielkiej, ale wygodnej platformie) poinformowano o efektach tegorocznej kampanii na rzecz przystosowania przestrzeni publicznej dla osób na wózkach i z wózkami, czyli niepełnosprawnych oraz rodziców małych dzieci, przeprowadzonej pod hasłem „O Mamma Mia! Tu wózkiem nie wjadę! Kolej na kolej, czyli pospolite ruszenie na komunikację miejską i międzymiastową”.

Uczestnicy, głównie osoby niepełnosprawne, rozmawiali z przedstawicielami władz miasta i spółek miejskich o barierach, których zlikwidowanie nie wymaga dużych środków finansowych, a czasami jedynie… zdrowego rozsądku. Wiele krytycznych uwag skierowano pod adresem kolei. Wskazywano, że warszawskie dworce, choć to wizytówka miasta, są w większości nieprzystosowane do potrzeb osób mających trudności w poruszaniu. Bariery architektoniczne, brak nowoczesnych wind, brak toalet stanowią próg nie do pokonania. Narzekano również na brak odzewu na podejmowane próby nawiązania współpracy z PKP, które zarządzają infrastrukturą dworcową. Marek Sołtys mówiąc o metrze, wspomniał, że trwają prace nad zmianami dotyczącymi m.in. wyświetlaczy informujących o niskopodłogowych składach oraz ramp na trzech stacjach. Jeśli chodzi o bariery uznał, że struktura stała metra: budynki stacji, toalety i windy są przystosowane. I to całkiem nieźle.

Na tym tle za najlepszą uznano współpracę z ZTM („ZTM – rewelacja. Chciałbym, aby PKP taki ukłon zrobiło” – mówił Marek Sołtys). Najbardziej „rozchwytywany rozmówca” spotkania, dyrektor Leszek Ruta przekazał wiele informacji związanych z wymianą taboru na nowoczesny, w pełni przystosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych czy matek z dziećmi. Mówił o tym, że podobne problemy muszą rozwiązać prawie wszystkie aglomeracje w Europie, gdzie infrastruktura komunikacyjna powstała wiele lat temu. „Na kamyczek” wrzucony do firmowego ogródka przez przedstawicielkę Fundacji MaMa, że choć jesteśmy na dobrej drodze, bo wymieniamy tabor, to przystanki zupełnie nie są przystosowane dyrektor odpowiedział, że wszystkie nowo budowane, remontowane przystanki są już zgodne ze standardami. Mówił, że ZTM chętnie korzysta z opinii niepełnosprawnych, m.in. Marka Sołtysa. I chętnie podda firmę audytowi Fundacji MaMa.

Wiele mówiono o pokonywaniu codziennych, drobnych, ale bardzo uciążliwych przeszkód w mieście. Prezydent Gronkiewicz-Waltz podkreślała, że można reagować w takich „pułapkowych sytuacjach” wtedy, kiedy ludzie powiedzą o nich i „wytkną” urzędnikom niedopatrzenia. Sama chętnie wsłuchuje się w głos córki oraz sędziwej mamy, które często korzystają z komunikacji. „Potrzebna jest codzienna współpraca i właśnie „nękanie”, po to, aby stawiać czoła „prozie życia”, jakże ważnej dla starszych, niepełnosprawnych, z dziecinnym wózkiem” – mówiła.

Dyrektor Ruta mówił o codziennej współpracy ZTM i uzgodnieniach ze stołecznym Biurem Polityki Społecznej. Z uwagą wysłuchał osoby z niesprawnymi rękoma jeżdżącej na wózku, która opowiadała o słupkach wewnątrz autobusów Scania i Solaris, uniemożliwiających przejazd „wózkowiczom” (wyjaśniła, że o tej barierze z producentami rozmawia od… 4 lat). Niepełnosprawna opowiadała także o niefunkcjonalnych windach na warszawskich ulicach, na dodatek źle oznakowanych. Przywołała przykład Berlina, gdzie Solarisy jeżdżą bez owych rurek, a windy są przystosowane dla niepełnosprawnych, także tych korzystających z nowoczesnych, większych wózków i pomocy drugiej osoby. I tam wszyscy mieszczą się do windy, o co trudniej w Warszawie.

W materiałach, które otrzymali uczestnicy tej nietypowej konferencji, jest szczegółowy opis 25 warszawskich dworców i stacji kolejowych, które odwiedzili przedstawiciele Fundacji MaMa i oceniali pod kątem przystosowania do potrzeb osób na wózkach inwalidzkich i z dziećmi w wózkach. Oglądano niezwykle ważne udogodnienia dla takich osób – windy lub platformy z podnośnikiem, które powinny być montowane przy wejściach na dworzec i na perony, sprawdzano szerokość otwieranych drzwi, dopasowanie peronu do wejścia do pociągu, dostępność toalet. Trudno znaleźć w Warszawie dworzec, gdzie byłoby to wszystko i jeszcze dobrze funkcjonowało. Wystarczy jedna ocena – z 6 głównych dworców w stolicy tylko 2 mają podjazdy na perony!

Przytaczano również absurdy architektoniczne na wielu centralnych skrzyżowaniach Warszawy (przejście pod Rotundą, skrzyżowanie Emilii Plater z Al. Jerozolimskimi, skrzyżowanie tych ostatnich z Jana Pawła II).

Dyrektor Ruta cierpliwie tłumaczył, że dostosowanie „historycznej infrastruktury” do potrzeb osób niepełnosprawnych czy z małymi dziećmi w wózku wymaga czasu i pieniędzy. Windy wybudowane przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich 10 lat temu, były wówczas bardzo nowoczesne. I na „miarę czasu”. Mówił również o trudnościach „zgrania” modernizacji i remontów na trasach kolejowych z organizacją sprawnej komunikacji. Ale zapowiedział poprawę już za pół roku i nowe pociągi w pełni „przyjazne” niepełnosprawnym.

Fundacja MaMa nawiązała również współpracę z dwoma dzielnicami – Śródmieściem i Ochotą. Włodarze dzielnic mówili o tym, że np. w Śródmieściu wykonano badanie przestrzeni miejskiej dzielnicy pod kątem barier architektonicznych i dostosowania przestrzeni publicznej do możliwości osób niepełnosprawnych czy osób z wózkami dziecięcymi. W efekcie powstał spis prawie 500 miejsc z barierami, które w większości już usunięto. Podobnie dzieje się na Ochocie.

Wszyscy zgodzili się, że Warszawa zmienia się i staje bardziej przyjazna dla osób z różnymi rodzajami dysfunkcji, starszych, matek z małymi dziećmi i kobiet w ciąży. Jednak, choć „przekroczono mentalny Rubikon” (to słowa burmistrza Ochoty) wciąż trzeba działać na rzecz „Warszawy bez barier”.