http://wyborcza.pl/1,75478,9138850,_Szalony_Wozkowicz__kontroluje_teatry__Ktory_najlepszy_.html

Do którego teatru można dostać się na wózku? Gdzie są przystosowane toalety? Gdzie nie będzie problemu, by wpaść w czasie antraktu do teatralnej kawiarni? „Szalony Wózkowicz” sprawdza teatry. A Instytut Teatralny zaprasza wózkowiczów.

- Super, rewelacja. Tu zmieści się z dziesięciu wózkowiczów. Można przyjść grupą, ze znajomymi. I nie trzeba siedzieć pod sceną z zadartą głową – cieszył się Marek Sołtys, znany też jako „Szalony Wózkowicz” (nagrodziliśmy go za jego społeczną działalność naszą dziennikarską nagrodą Stołek za 2010 rok). Zachwalał tak największą salę w Tatrze Powszechnym, a razem z nim cieszyła się Małgorzata Błasińska z Instytutu Teatralnego.

Instytut organizuje coroczne Warszawskie Spotkania Teatralne. To najważniejsza taka impreza Warszawy. Na deskach stołecznych teatrów wystawiane są najciekawsze sztuki z całej Polski. W tym roku organizatorzy poprosili „Szalonego Wózkowicza” o wspólny audyt teatrów, w których w pierwszej połowie kwietnia odbędą się Spotkania.

W czwartek, oprócz Teatru Powszechnego, byli jeszcze w Teatrze na Woli. W środę odwiedzili Teatr Dramatyczny i Studio, oba w Pałacu Kultury. Na razie największe wrażenie robi Powszechny. Nie ma co się dziwić – niedawno przeszedł generalny remont.

- Ale nie sądziłem, że jest aż tak dobrze – opowiadał „Szalony Wózkowicz”. Sam bardzo lubi teatry i miewa stamtąd różne doświadczenia. Podczas jednej z wcześniejszych rozmów opowiadał „Gazecie”, że zamiast z koleżanką, na spektakle musi umawiać się z czterema silnymi kolegami, którzy go wnoszą.

W Powszechnym o niczym takim nie ma mowy: są podjazdy, windy, szerokie drzwi do toalet, w toaletach poręcze. Windą bez problemu można dostać się do teatralnej kafejki. Na największej sali miejsca dla wózków są wzdłuż ściany. Na mniejszej – na dole widowni.

- W sali na piętrze jestem pierwszy raz, bo przed remontem była dla mnie niedostępna. Teraz dostanę się wszędzie – cieszył się „Szalony Wózkowicz”. Towarzyszył mu jak zwykle pies asystent, labrador Spike.

- Pewnie niecierpliwi się podczas spektakli? – dopytywała Anna Ameljańczyk z Teatru Powszechnego.

- Skąd! Jest już przyzwyczajony. Raz aktorce ze sceny coś upadło. Spike wyrywał się, by podnosić, bo tak jest nauczony. Ale na ogół jest bardzo spokojny – wspominał Marek Sołtys.

W Teatrze na Woli też nie było problemów. Są podnośniki, na widowni miejsca dla ośmiu wózkowiczów. Toalety i kafejka też są dostępne.

Nie wszędzie jednak jest tak dobrze. W Teatrze Dramatycznym wózkowicze wjeżdżają przez wejście służbowe. – Ale tak jest nawet w Kopenhadze w starych budynkach. Byle nikt nie stwarzał problemów, by boczne wejście otworzyć – uważa Marek Sołtys.

Teraz tylko pozostaje zachęcić widzów na wózkach do tego, by ruszyli do teatrów.

- Zrobimy wspólną konferencję z „Szalonym Wózkowiczem”, będą informacje na plakatach i na stronie internetowej, będą tańsze bilety dla osób niepełnosprawnych na Spotkania Teatralne – zapowiedziała Małgorzata Błasińska. Marek Sołtys wyniki z teatralnego audytu wrzuci na swoją stronę www.tpsw.pl. Anna Ameljańczyk obiecała, że poprosi pracowników promocji Teatru Powszechnego, by postarali się bardziej nagłośnić, że to miejsce jest przyjazne dla wózkowiczów.

- Młode osoby niepełnosprawne wychodzą z domów. Starsi ciągle tkwią w systemie barier. Boją się, że nigdzie się nie dostaną. Nie widzą, że wiele warszawskich teatrów jest dla nich dostępnych – mówi Marek Sołtys.

Podczas Spotkań Teatralnych osoby niedosłyszące będą mogły korzystać z pętli indukcyjnych. To specjalne urządzenia, które wzmacniają dźwięk.

- A zadanie na następne lata to audiobooki dla niewidomych – rozmarzyła się Małgorzata Błasińska.

============================================================================

Za niecałe dwa lata zacznie się odnowa ulic Starówki

Jerzy S. Majewski, 2010-09-29,

Wiosną 2012 r. na Starówce ma zacząć się wymiana nawierzchni ulic. Zabytkowa kostka zostanie, ale Stare Miasto ma być przyjazne dla niepełnosprawnych. Wczoraj jeden z uczestników konferencji na ten temat mókł na deszczu, bo z powodu schodów nie był w stanie wjechać na wózku pod zadaszenie.
Wczoraj władze Śródmieścia, Zarząd Terenów Publicznych i Stołeczny Konserwator Zabytków zwołali konferencję na Rynku Starego Miasta, aby poinformować o przygotowywanej inwestycji i mających towarzyszyć jej konsultacjom społecznym.

Zaczęło się jednak od incydentu. Lało, więc postanowiono przenieść konferencję pod parasole restauracji Arkadia. Gdy już wszyscy schronili się przed deszczem na zewnątrz pozostał poruszający się na wózku społecznik Marek Sołtys, sam siebie nazywający Szalonym Wózkowiczem. Nie był w stanie wjechać na drewniany podest ogródka kawiarnianego.

- To ten irytujący problem jednego schodka – rozkładał ręce. Chwilę później, gdy inni stali pod parasolami, on mókł wraz z towarzyszącym mu psem. – Po jakimś czasie zlitowała się jakaś pani. Wyszła do mnie z parasolką. W sumie dobrze, że tak się stało. Parę osób zobaczyło, że brak podjazdów to nie jest jakieś widzimisię osób z niepełnosprawnością – komentował.

Na wózku i z laską

- Chcemy, aby za kilka lat Starówka stałą się dostępna dla wszystkich – komentowała Urszula Majewska, rzeczniczka prasowa Śródmieścia, i zapowiedziała przygotowania do wymiany większości nawierzchni ulic Starego Miasta oraz wymiany oświetlenia na Dziekanii, Kanonii i Jezuickiej. – Jesteśmy na etapie tworzenia projektu i chcemy o nim rozmawiać zarówno z mieszkańcami, przedsiębiorcami, varsavianistami oraz środowiskami osób niepełnosprawnych – mówiła. A koordynator projektu, Maciej Pawłowski z Centrum Konsultacji Społecznych Urzędu Miasta, już podał terminy spotkań, które będą się odbywać w Pałacu Ślubów w skrzydle kuchennym Zamku Królewskiego.

- Pierwsze 30 września z mieszkańcami Starówki, potem 5 października z lokalnymi przedsiębiorcami, 13 października z organizacjami niepełnosprawnych, a 19 z obrońcami zabytków. Na 26 zapraszamy wszystkich warszawiaków – wyliczał Pawłowski.

- Starówka to miejsce zabytkowe i nie wszystkie rozwiązania niezbędne w nowych dzielnicach można tu wprowadzić, ale i tak się da się wiele zmienić – mówił Marek Sołtys. – Po pierwsze, konieczne jest obniżenie krawężników w miejscach wejść na chodnik. Warto też, jak ma to miejsce np. w Danii na wysokości przejeść przez jezdnie wprowadzać płaski bruk. To nic nowego i nie kłóci się z zabytkowych charakterem ulicy. Aby pokonać barierę schodków przed sklepami, wystarczy wprowadzić ruchome rampy, ukryte w budynkach i uruchamiane na żądanie niepełnosprawnych. Takie rampy na pewno zaakceptuje każdy konserwator zabytków – twierdził Sołtys. Upominał się też o toalety dostępnych dla niepełnosprawnych. – Z tym jest na Starym Mieście dramat – mówił wychylajac się spod parasola. Dodał też, że wypowiada się jedynie w imieniu osób na wózkach, matek z dziećmi i osób starszych. – Odmienne problemy z poruszaniem mają niewidomi i głuchoniemi i z nimi miasto też musi się konsultować w sprawie projektu – przekonywał.

Zabytkowe bruki zostaną

- Dostosowanie przestrzeni Starego Miasta dla niepełnosprawnych jest dla nas jednym z priorytetów – przekonywała Renata Kaznowska z Zarządu Terenów Publicznych.

- Chcemy też pytać o nawierzchnie. Z jakich mają być materiałów. Przygotowując projekty, zamierzamy w maksymalnym stopniu odtworzyć ich rysunek sprzed wojny – mówiła Renata Kaznowska.

Wytyczne już przygotował Stołeczny Urząd Konserwatorski.

- Tu nie będzie wielkiej wymiany kostki. Na miejscu ma być przełożona ta, która jest, czyli zabytkowa, i tylko miejscami uzupełniana nową. Warto dodać, że nawierzchnie na Starym Mieście pomimo zniszczeń w 1944 r. przetrwały wojnę i są autentyczne. Zamierzamy jedynie zastąpić betonowe chodniki solidnymi z kamienia – mówiła.

Miasto ma już opracowany harmonogram prac. – W przyszłym roku wydamy 100 tys. zł na projekt wymiany nawierzchni. W następnym roku – kolejne 400 tys. zł. W 2012 r. zaczną się też prace. Na Nowomiejskiej, Szerokim Dunaju i Krzywym Kole chcemy zacząć je wczesną wiosną, tak by nie utrudniać życia przedsiębiorcom, dla których otwarcie ogródka oznacza być albo nie być – planuje Renata Kaznowska. Remont nawierzchni Rynku Starego Miasta miałby się zacząć w 2013 r. – To logistycznie najtrudniejsza modernizacja – przyznaje Kaznowska i mówi, że zakończenie prac to rok 2015. Wszystko to za tzw. norweskie pieniądze ze środków Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Program nie obejmuje Brzozowej, ul. Bugaj i Mostowej. Tam remont się zacznie po 2015 r.

Więcej… http://wyborcza.pl/1,94898,8438429,Za_niecale_dwa_lata_zacznie_sie_odnowa_ulic_Starowki.html#ixzz10vByCTQb

======================================================================

Wojciech Karpieszuk

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8309823,Akcja_szalonego_wozkowicza_w_zoo__Jak_wyglada_krokodyl_.html

- Przepraszam, czy może mi pani powiedzieć, jak wygląda krokodyl, bo nie mogę się do niego dostać – prosi przypadkowych gości. Nie zobaczył też węży i goryli. Dyrekcja ZOO obiecuje: – Będziemy rozmawiać, co zrobić, by było lepiej.

Ogólna ocena: trzy. W kilku miejscach jest idealnie, ale są też takie, do których się nie dostanę. Można to poprawić niewielkim kosztem, wystarczy dobra wola – opowiada poruszający się na wózku inwalidzkim Marek Sołtys.

Swoje wypady po Warszawie nagrywa i wrzuca do internetu. Oglądają je tysiące. Wymógł już w ten sposób zmiany w metrze – na polecenie pani prezydent powołano specjalną grupę, która pracuje nad tym, by ułatwić osobom na wózkach wjazd do rosyjskich wagoników z wysokim progiem. Ostatnio Marek Sołtys, który sam siebie nazywa szalonym wózkowiczem, namówił też kilkunastu przedsiębiorców z Nowego Światu i Krakowskiego Przedmieścia na przenośne, lekkie rampy. Przez lata stopnie przed większością tamtejszych lokali były przeszkodą nie do pokonania dla wózkowiczów.

/ – film o zoo nr 1- http://www.youtube.com/watch?v=bhzPDr4x4b0&feature=player_embedded/

Teraz zabrał się za ogród zoologiczny. Wybrał się tam z koleżanką Anną, która też porusza się na wózku. Filmiki z wyprawy tradycyjnie wrzucił do sieci.

Pierwszy przystanek – akwarium. Są podjazdy, ale drzwi otwierają się bardzo ciężko. Osobie na wózku ciężko prowadzić sobie z nimi samej. Drzwi są też przeszkodą w ptaszarni, gdzie zwierzęta latają nad głowami, prowadzą tam zresztą bardzo strome podjazdy. Na filmie widać, jak pani Anna chwyta się akumulatorowego wózka Marka Sołtysa. Ona porusza się na tradycyjnym, sama nie dostanie się więc na podjazdy.

Goryle. Tu są problemy nie do przejścia. Do tzw. jaskini, gdzie te dzikie zwierzęta podziwiamy zza szyby, można się dostać po kilku schodkach. Co robią goryle, opisują więc wózkowiczom inni zwiedzający. W filmie Marka Sołtysa pojawia się napis: „Hm, dlaczego w zoo muszę słuchać opowieści o gorylach, a nie mogę ich zobaczyć? Bo schody są w modzie?

Lepiej jest w słoniarni – wygodne podjazdy, działa też winda. Za to do budynku z gadami prowadzą schody. – Opowie mi pani, jak ten krokodyl wygląda? – „Szalony wózkowicz” zaczepia przed schodami kobietę.

/ -film o zoo nr 2- http://www.youtube.com/watch?v=lFim757rI5k&feature=player_embedded/

- Nie ma dla państwa podjazdów?! – zauważa zagadnięta.

- No, nie ma. Z jednej schody są trzy schodki, z drugiej cztery. Nie damy rady wejść. To co? Po powrocie powie mi pani, jak te krokodyle wyglądają?

Nie ma też dojścia do węży. Ludzie w swoich aparatach fotograficznych pokazują wózkowiczom zdjęcia krokodyla i węży.

Na koniec sporo problemów w pawilonie z bezkręgowcami. Na podłodze ściółka, kora drzewna i drewniane słoje. Wózek Marka Sołtysa utknął między kawałkami drewna, przy wyciąganiu potrzebna była pomoc innych.

„Szalony wózkowicz” chce się spotkać z dyrekcją ogrodu zoologicznego, by porozmawiać o tym, jak można poprawić jego dostępność. Jedno rozwiązanie podpowiada już na koniec filmu: na dwóch lekkich szynach (często zabiera je na swoje wyprawy) bez problemu wjeżdża do pawilonu z krokodylami. Trwa to chwilę.

Ewa Zbonikowska, wicedyrektor zoo, przekonuje, że warszawski ogród zoologiczny i tak jest w czołówce najlepiej przystosowanych do potrzeb odwiedzających na wózkach inwalidzkich w Polsce. Zauważa jednak: – Uwaga z podjazdem do krokodyli jest słuszna. Chętnie spotkamy się z panem Markiem, jesteśmy otwarci na jego propozycje.

Do spotkania być może dojdzie już w tym tygodniu.