http://www.tvnwarszawa.pl/informacje,news,szalony-wozkowicz-przetestuje-pesy,73324.html

18.02.2011 08:54 POCIĄGI BEZ BARIER?

Szalony Wózkowicz
przetestuje PESY

Warszawskie tramwaje są coraz bardziej przyjazne dla osób na wózkach, ale dostanie się do pociągu to wciąż spory problem niepełnosprawnych. – Obsługa podnośników do wagonów jest zbyt skomplikowana – zauważa Marek Sołtys, znany jako Szalony Wózkowicz. W piątek  z producentem wagonów – PESĄ będzie dziś konsultował nowe rozwiązania.

.

Sołtysowi szczególnie zależy na uproszczeniu mechanizmu i obsługi podnośników, które pozwalają podróżnym na wózkach dostać się do wagonów.– W tej chwili jest to bardzo skomplikowane. Podnośniki obsługują przeszkoleni pracownicy, których jest niewielu. Często trzeba czekać na stacji nawet 10 minut, żeby taka osoba przyszła i uruchomiła mechanizm – tłumaczy „Szalony Wózkowicz”. – Nie chcemy, żeby przez nas pozostali podróżni musieli długo czekać – mówi.

==================================================================================

http://www.tvnwarszawa.pl/informacje,news,szalony-wozkowicz-chce-powalczyc-z-samotnoscia,23708.html

Szalony Wózkowicz: chcę powalczyć z samotnością.

.

Znany z tego, że walczy z barierami architektonicznymi, teraz postawił sobie trudniejszy cel. Zwalczyć wigilijną samotność osób niepełnosprawnych. Szuka pomocników. – Zgłasza się mnóstwo osób, ale potrzeba jeszcze więcej – mówi Marek Sołtys aka Szalony Wózkowicz.

***

Proszę sobie wyobrazić, że jest Wigilia, a pani siedzi sama w domu. Przez okno widzi rodzinne święta sąsiadów. To jest najgorsza samotność. Chcemy z nią walczyć.

Marek Sołtys, TPSW

***

- Inni robią Wigilię, na przykład dla bezdomnych, kilka dni przed Wigilią. My chcemy dokładnie 24 XII. Pomóż nam w organizacji! – zaapelował do swoich znajomych na Facebooku. Kilka osób to podchwyciło.

- Jestem wzruszony! Zgłasza się kupa młodych ludzi – opowiada poruszony w rozmowie z tvnwarszawa.pl. To dzięki nim akcja Wigilia rozrosła się. – Ludzie przynoszą świąteczne paczki, jest ich więcej niż rozdamy w czasie uroczystej kolacji – opowiada Szalony Wózkowicz. – Zrodził się więc pomysł, żeby paczki zawieźć do hospicjów. Chcemy też odwiedzić osoby, które na wiglię nie będą mogły przyjechać, bo są uziemione w domu – tłumaczy szef Towarzystwa Przyjaciół Szalonego Wózkowicza.

========================================================================================

http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1674645,0,,szalony_wozkowicz_tylko_inaczej_sie_poruszamy,wiadomosc.html
Osoby niepełnosprawne zmagają się nie tylko z barierami architektonicznymi. Często trudniejsze jest pokonanie barier mentalnych. W „Witaj Warszawo” opowiadał o tym Marek Sołtys, znany także jako Szalony Wózkowicz.
- Niepełnosprawność to generalnie taki stygmat, który powoduje, że osoba niepełnosprawna jest osoba jak gdyby inną osobą, z innego kręgu – opowiada Marek Sołtys. Ludzie zdrowi często zachowują dystans do osób niepełnosprawnych, nie potrafią ich traktować naturalnie, czują się skrępowani w ich obecności.
 
Sołtys przekonuje, że to nieuzasadnione. – Osoby z niepełnosprawnością wywodzą się najczęściej ze społeczeństwa najczęściej osób sprawnych. Zdarzają się wypadki, choroby i siadamy na wózek albo mamy innego rodzaju kłopoty – tłumaczy.
 
Potrzebna przestrzeń integracji
 
Dlatego ważne jest, żeby stwarzać jak najwięcej sytuacji, kiedy ludzie z niepełnosprawnością pracują i uczą się razem z osobami sprawnymi, a nie w specjalnych warunkach, czyli w domach albo profilowanych zakładach i szkołach. W Polsce niewielu niepełnosprawnych jest w takiej sytuacji. – Jest to parę procent, do 7 procent społeczeństwa. Natomiast w Skandynawii to do około 70 procent osób pracujących – wylicza Sołtys.
 
Podkreśla też, że potrzebne są ośrodki integracyjne, szkoły, przedszkola, w których nawet małe dzieci uczą się otwartości i naturalności we wspólnym przebywaniu osób sprawnych i tych z niepełnosprawnościami. Ważne są również akcje takie jak konkurs „Warszawa bez barier”, bo uwrażliwiają na to, że społeczeństwo składa się z różnych osób.
 
Nie odmawiają pomocy
 
- A jak przełamywać bariery mentalne w sytuacjach codziennych, kiedy spotykamy osobę niepełnosprawną? – pytała prowadząca program. – Myślę, że pierwsze pytanie należy zadać sobie: Jak ja bym się czuł w takiej sytuacji, gdybym się poruszał na wózku – radził Sołtys. Nie powinniśmy bać się rozmawiać, zwyczajnie spytać, jak możemy niepełnosprawnej osobie pomóc. – Przecież jesteśmy takimi samymi ludźmi, tylko inaczej się poruszamy – mówi Sołtys. Dodaje, że dużo się zmienia, pod względem barier architektonicznych i mentalnych też. Coraz częściej ludzie sami oferują mu pomoc, ale jeśli tak się nie zdarzy, nie waha się sam o nia poprosić. – Nikt mi nie odmówił pomocy do tej pory – mówi Szalony Wózkowicz.

========================================================================================

http://www.tvnwarszawa.pl/,0,1675478,raport_wiadomosc.html
Stare Miasto w nowej odsłonie? Zdecydują warszawiacy
Czy na Starym Mieście jest potrzebny przejrzysty system informacji? Gdzie powinny być podjazdy dla niepełnosprawnych? Czy instalować latarnie gazowe wzdłuż uliczek? Przed generalnym remontem nawierzchni ulic i chodników Starego Miasta urzędnicy zapytają o to jego mieszkańców.
Urzędnicy chcą wiedzieć, czy mieszkańcy i eksperci związani z ochroną zabytków nie mają uwag do planowanego remontu nawierzchni Starego Miasta. Jest on niezbędny, bo nawierzchnie są w fatalnym stanie. – To jest praktycznie dywan – mówi o niej Ewa Nekanda-Trepka, stołeczny konserwator zabytków. – Chcemy przełożyć kostkę, wyrównać powierzchnie pod nią i z powrotem ułożyć kostkę w taki sam sposób – dodaje.
Zanim ruszą prace, urzędnicy zapytają mieszkańców i ekspertów związanych z ochroną zabytków, czy mają jakieś uwagi do planowanego remontu.
 
Kamienie zamiast betonu
 
Cała operacja ma się rozpocząć w 2012 roku, a zakończyć trzy lata później. Urzędnicy zaplanowali remont tak, żeby nie przeszkadzać w pracy restauratorom. I tak sam rynek ma być odnawiany wiosną i jesienią 2013 roku, z pominięciem okresu letniego. Ale o uwagi do harmonogramu ratusz także poprosi warszawiaków.
 
Nowa nawierzchnia ma być równa, ale również dostępna dla osób poruszających się na wózkach. Dlatego konsultacje urzędnicy kierują też do osób niepełnosprawnych. Rewolucje mają przejść chodniki – zmienią się z płyt betonowych w kamienne, a w newralgicznych miejscach mają powstać podjazdy. W jakich? To kolejne pytanie do mieszkańców miasta.
 
– Szczególny problem z kostką jest w okolicach Barbakanu – mówił podczas wtorkowego spotkania na rynku Starego Miasta Marek Sołtys, znany jako Szalony Wózkowicz. Jak zapewnili urzędnicy, wszystkie miejsca sprawdzą i postarają się „wygładzić” je w miarę możliwości.
 
Powrót gazowych latarni
 
Jeżeli nie, to z pomocą ma przyjść miejski system informacji. Władze Śródmieścia rozważają ustawienie znaków, które informowałby o możliwości dotarcia do najciekawszych miejsc różnymi drogami, co miałoby ułatwić zwiedzanie Starego Miasta osobom niepełnosprawnym. O potencjalne oznakowanie chcą zapytać również warszawiaków. Pod uwagę brane są np. kościoły, pomniki, a nawet dostępne toalety publiczne.
 
W podkreśleniu uroku tego zabytkowego terenu mają pomóc również latarnie gazowe. Zarząd Terenów Publicznych chciałby zamontować je na trzech uliczkach: Dziekanii, Kanonii i Jezuickiej. – Ta część Starego Miasta została dokładnie odtworzona po wojnie – uzasadnia wybór Renata Kaznowska, dyrektor ZTP. Ale zaznacza, że na drodze stoją koszty, bo instalacja tego typu oświetlenia jest droższa od lamp elektrycznych. To, czy zostaną zamontowane, będzie również poddane konsultacjom.
 
Przez najbliższy miesiąc warszawiacy będą mogli zgłaszać swoje uwagi, a nawet zaproponować własne rozwiązania. Seria spotkań rozpocznie się 30 września w Pałacu Ślubów (Plac Zamkowy 6) od rozmów z mieszkańcami Starego Miasta. Później odbędą się konsultacje z przedsiębiorcami, varsavianistami, a także wszystkimi zainteresowanymi warszawiakami.
 
Andrzej Rejnson
roody

========================================================================================

WYBORY 2010

http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1661526,0,,szalony_wozkowicz_nie_dali_mi_glosowac,wiadomosc.html

Szalony Wózkowicz:
nie dali mi głosować

16:01 20.06.2010 / tvnwarszawa.pl
Szalony Wózkowicz: nie dali mi głosować

Problem z głosowaniem fot. www.tpsw.pl
- Dzisiaj usłyszałem, że nie mogę głosować – żali się na swojej stronie internetowej Marek Sołtys, aktywista walczący z barierami architektonicznymi dla niepełnosprawnych, znany jako Szalony Wózkowicz. Wszystko przez to, że nikt z komisji w punkcie wyborczym na Natolinie nie pomógł niepełnosprawnemu w głosowaniu.

- Za każdym razem, idąc głosować, przyjeżdżam do szkoły w której jest lokal wyborczy. Informuję komisję poprzez osobę towarzyszącą albo przechodzącą obok, że przyjechał człowiek na wózku. Do dzisiaj ktoś wychodził do mnie, podpisywałem listę, głosowałem a mój głos był wrzucany do urny. Dzisiaj usłyszałem, że nie mogę głosować, bo nie można wyjść do mnie – pisze na stronie www.tpsw.pl Szalony Wózkowicz.

Dlaczego?

Sołtys na forum zastanawia się, dlaczego tak się dzieje. – Wiem, że istnieje funkcja pełnomocnika, ale oznacza to, że ja, jako osoba poruszająca się na wózku, muszę dwa tygodnie wcześniej przygotować się do wyborów. Czy Pan/Pani też muszą? To dlaczego ja muszę? – pyta i zastrzega, że nie chce głosować za cudzym pośrednictwem, bo nie daje mu to gwarancji tajności głosowania.

Wszystko przez schody

- Moje głosowanie wymaga pójścia wcześniej do urzędu i załatwienia formalności. A to duży kłopot. Dlaczego nie ma w przepisie zastrzeżenia, że w wypadku szczególnym, ktoś z komisji może zejść do mnie, bo nie jestem w stanie wejść po schodach? – pyta.

„Dyskryminacja”

Sołtys nie kryje oburzenia i nie rozumie dlaczego głosowanie urosło do rangi rzeczy niemożliwej. – Poczułem dzisiaj dyskryminację osób niepełnosprawnych, poczułem się dzisiaj człowiekiem niepełnosprawnym, a nie człowiekiem z niepełnosprawnością. Poczułem się obywatelem gorszej kategorii. – kończy swoją wypowiedź.

„Odprawiani z kwitkiem”

To nie jedyny niepełnosprawny, który skarży się na utrudniony dostęp do urn wyborczych.

- W Obwodowej Komisji Wyborczej przy ul Śniadeckich niepełnosprawni są odprawiani z kwitkiem. Do lokalu znajdującego się na piętrze, z poziomu ulicy trzeba pokonać jeszcze kilka dodatkowych schodków. Dodam, że w lokalu były same starsze osoby, które nie były w stanie pomóc – pisze na platformę Kontakt TVN24 Małgorzata.

Kim jest Szalony Wózkowicz?

Marek Sołtys jeździ na wózku inwalidzkim. Nie przebiera w środkach, nie oszczędza siebie, ani swojego wózka aby uświadomić warszawiakom jak trudne potrafi być życie osoby niepełnosprawnej w Warszawie. W walce z urzędniczymi gafami, które utrudniają mu życie, posługuje się kamerą wideo i internetem – to tam zamieszcza filmy i opinie na temat komunikacji, przeszkód i innych przeszkód niemal nie do pokonania.

aq/par

=======================================================================

5 maj – dzień walki z dyskryminacją osób z niepełnosprawnością.

http://www.tvnwarszawa.pl/-1,1654946,0,,ztm_zapowiada_koniec_autobusow_wysokopodlogowych,wiadomosc.html
- Główny problem to wciąż ten w głowach urzędników – ocenia niepełnosprawny Marek Sołtys, pytany o bariery, jakie napotyka na codzień w Warszawie. Na ich odpowiedź nie trzeba było długo czekać. – Za trzy, cztery lata w stolicy nie będzie żadnego autobusu wysokopodłogowego – zapowiedział Igor Krajnow, rzecznik ZTM.
 
Środa to „Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych”. O problemach jakie spotykają w stolicy w „Witaj Warszawo!” rozmawialiśmy z Markiem Sołtysem, znanym również jako „Szalony Wózkowicz”.
 
Potrzeba zmian w podejściu
 
Jego zdaniem wiele zależy od podejścia urzędników. – Największy problem to ten w ich głowach. Często nie zauważają, że my, osoby niepełnosprawnych też żyjemy w tym mieście – podkreślał.
 
Za przykład podał autobusy niskopodłogowe. Jak podkreślał, jest ich coraz więcej, jednak bardzo rzadko kursują w godzinach nocnych. – Na szczęście w takich sytuacjach można liczyć na pomoc innych osób – dodał.
 
Więcej niskopodłogowców
 
Na argumenty „Szalonego Wózkowicza” odpowiedział Igor Krajnow. – W przeciągu trzech, czterech lat w Warszawie znikną wysokopodłogowe autobusy – zapowiedział rzecznik ZTM.

==========================================================================

> 8 kwiecień 2010 >

http://www.tvnwarszawa.pl/28415,1651279,0,1,szalony_wozkowicz_w_akcji,wiadomosc.html

Szalony Wózkowicz w akcji

Nie przebiera w środkach, nie oszczędza siebie, ani swojego wózka. By pokazać, jak ciężki jest los niepełnosprawnych w Warszawie sięgnął po kamerę wideo i internet. Pokazał, jak trudno wsiąść do metra. Dowiódł, że główne arterie miasta są dla osoby na wózku przeszkodami niemal nie do pokonania. Czy uda mu się zmobilizować urzędników do działania?

Ekstremalne sporty niepełnosprawnych


- Postanowiłem nakręcić to, o czym piszę, bo zależy mi na pokazaniu innej twarzy osoby na wózku. Nie jako załamanego i nieszczęśliwego człowieka, ale jako kogoś aktywnego, kreatywnego i pogodnego – tłumaczy Marek Sołtys, który sam siebie nazwał Szalonym Wózkowiczem.

I nie ma w tym cienia przesady, bo gdy ogląda się filmy z jego udziałem, słowo „szalony” nasuwa się samo. Na przykład wtedy, gdy próbuje dostać się z jednej strony ulicy Marszałkowskiej na drugą: przez zaspy brudnego śniegu, do niedziałającej windy. Koniec końcó, w Sołtys wraz ze swoim psem, labradorem Spajkiem… włączają się do ruchu i razem jadą przez rondo Dmowskiego.

Szaleństwo? Może, ale takie jest właśnie życie niepełnosprawnego w stolicy Polski. Pełne przeszkód. I to pomimo padających z ust polityków i urzędników zapowiedzi, że to się zmieni. Na razie zmienia się bardzo powoli, ale internetowa sława Marka Sołtysa przyniosła pierwsze efekty. Pojawił się mediach, został zaproszony do ratusza. Zwrócił uwagę na problem, który nie dotyczy tylko jego.

Jego codzienne zmagania można podejrzeć na YouTube oraz stronie internetowej Towarzystwa Przyjaciół Szalonego Wózkowicza.

========================================================================

5 luty 2010

Ekstremalne sporty niepełnosprawnych

06:30 05.02.2010 / TVN Warszawa
Ekstremalne sporty niepełnosprawnych

Zmagania niepełnosprawnego Marka Sołtysa fot. Marek Sołtys/TPSW/YouTube.pl
Krawężnik, zaspa śniegu, śliski podjazd – takie drobiazgi poważnie utrudniają niepełnosprawnym poruszanie się po mieście. Zdrowy tego nie zrozumie, choć napisano już na ten temat dziesiątki artykułów. W tekście trudno oddać to, jak poważną przeszkodą może być dla kogoś kilkucentymetrowy próg. Dlatego jeden z niepełnosprawnych warszawiaków postanowił pokazać jakie trudności mogą spotkać takie osoby w stolicy i umieścił w internecie niezwykle sugestywne filmy, ne których zarejestrował kilka nieprzyjemnych sytuacji.
Zależy mi na pokazaniu innej twarzy osoby na wózku. Nie jako załamanego i nieszczęśliwego człowieka, ale jako kogoś aktywnego, kreatywnego i pogodnego
Marek Sołtys, niepełnosprawny

- Może dla ciebie sportem ekstremalnym jest skok na bungee, dla mnie jest nim przejazd warszawskim metrem – tym dramatycznym wyznaniem opatrzony jest jeden z filmów Marka Sołtysa. Mężczyzna umieścił go na swoim profilu w serwisie YouTube. Na nagranie zwrócił nam uwagę jeden z internautów pisząc na skrzynkę warszawa@tvn.pl.

Marek Sołtys jeździ na wózku już ponad 30 lat. Jak sam mówi, ma dosyć pisania do urzędów i instytucji o problemach swoich i innych niepełnosprawnych.

Żeby zrozumieć, wystarczy obejrzeć

- Postanowiłem nakręcić to, o czym piszę, bo zależy mi na pokazaniu innej twarzy osoby na wózku. Nie jako załamanego i nieszczęśliwego człowieka ale jako kogoś aktywnego, kreatywnego i pogodnego – tłumaczy Sołtys. Jego codzienne zmagania można podejrzeć na YouTube.

Weźmy pierwszy z brzegu film opatrzony tytułem: „Metro dla kulawych”.

Jazda metrem jak skok na bungee

Windą wjeżdża na stację metra Centrum i czeka na peronie na pociąg. – Jeśli trafisz na pociąg firmy Alstom, jest w porządku. Problem pojawia się gdy przyjedzie wagon serii 81 – wyjaśnia.

Rzeczywiście, bez pomocy innych pasażerów nie jest w stanie swoim wózkiem dostać się do środka wagonu. Powód? Różnica poziomów między peronem a wagonami wynosi około 10 cm. Po kilku próbach pokonania wjazdu, przednie kółka wózka wpadają w szczelinę pomiędzy pociągiem, a krawędzią peronu; niepełnosprawny wywraca się.

Wystarczy położyć pochylnię

Ponieważ montaż pochylni stanowiłby poważne naruszenie konstrukcji wagonów, zwróciliśmy się do producenta pociągów o wskazanie możliwości technicznych do takiej przeróbki
Metro Warszawskie

Okazuje się, że problem wjazdu wózka do wagonów metra można prosto rozwiązać. – Można skorzystać z rozwiązań z innych stolic europejskich np. Berlina – wyjaśnia Marek Sołtys. – Wystarczy, że metro kupi przenośne pochylnie, które motorniczy może postawić przed drzwiami wagonu – tłumaczy.

Czy taka inwestycja ma szansę na realizację?

- Ponieważ montaż takich pochylni stanowiłby poważne naruszenie konstrukcji wagonów, zwróciliśmy się do producenta pociągów o wskazanie możliwości technicznych do takiej przeróbki – informują przedstawiciele warszawskiego metra.

Poczta wita klientów

Niestety, wjazd do pociągów metra to nie jedyny problem niepełnosprawnych. – Mamy kłopot, by dostać się do wielu ogólnodostępnych instytucji, szczególnie teraz, gdy na chodnikach zalega śnieg – żali się Sołtys.

Na potwierdzenie tych słów opublikował film o próbie wjazdu do budynku poczty głównej. Wózek próbuje sforsować zasypany śniegiem podjazd, którego nikt nie odśnieżył. Jak w takim razie nadać list?

Odpowiedź na to pytanie w komentarzu do filmu: „Stoisz na mrozie i prosisz przez przechodnia, aby wyszła pani z poczty i nadała twój list… po 10 minutach oczekiwania na mrozie pani wraca do ciebie i mówi: „Ale zmarzłam przez pana” – czytamy.

Marek Sołtys, nie zraża się postawą urzędników i planuje publikację kolejnych filmów pokazujących problemy niepełnosprawnych na wózkach.