KAŻDA  TWARZ… TWORZY JAKĄŚ HISTORIĘ.

 

Pierwszy w Europie stworzony przez Polaków. Takiego kalendarza jeszcze nie było. Limitowana seria 250 szt.Nietypowy sposób zmiany postrzegania osób z niepełnosprawnością.

12 miesięcy, 4 osoby pełnosprawne, 8 poruszających się na wózkach. Czy umiesz je wskazać? Czy się różnimy?

 

 

W realizacji tego projektu było zaangażowanych łącznie prawie 40 osób. Ekipa realizacyjna, modele, wolontariusze Czy takie działania są potrzebne, czy musimy podkreślać coś o czym chcemy mówić, że jest normalne…(?)

 

 

4 dni sesji zdjęciowej. Warszawskie Studio Fotograficzne: przestrzeń, stare samochody, muzyka, dobra kawa z expresu, pokoik do make up-u, stare fotele i kanapy … czekały na pierwszych gości. Ekipa kolejno stawiała się od 8 rano, potem modele… i tak zaczynaliśmy dzień. Niepewne spojrzenia wjeżdżających na wózkach modeli i niepewne spojrzenia tych poruszających się nogach. Po 15 minutach przeradzały w zaciekawienie a potem oczekiwanie i zaczynała się praca…

 

 

 

 

 

 

Nie sadziłem, że zrobienie zdjęć do sesji, może być spełnieniem  marzeń.
Marek Sołtys. Prezes  TPSW, pomysłodawca projektu.

 
Jak mówi sam o sobie, gość, który próbuje przejść ścieżkę własnego życia.  Osoba, która dobrze bawi się własnym życiem. Czasami ta zabawa jest zakrapiana łzami, czasami śmiechem , ale generalnie jest ciekawa przygoda.

 

Narodziny pomysłu
Poruszam się na wózku 30 lat, wiec to już parę ładnych lat i czasami zapominam o tym, że jestem osobą  z niepełnosprawnością. Chciałem pokazać, że osoby, które mają jakiekolwiek problemy ze sobą, jeśli je wyrzucą poza swoją świadomość, będą mogły normalnie uczestniczyć w życiu i z tego życia korzystać. Dopóki myślimy o tym, że jesteśmy osobami z niepełnosprawnością  z problemami, to te problemy są w naszym życiu i w nim funkcjonują, deprymują je.

Zdjęcia to pomysł, który idzie ze mną  od jakiegoś czasu. Widzę osoby na wózkach, które są osobami bardzo atrakcyjnymi . Ten kalendarz jest ukłonem w ich kierunku. Jest to pokazanie, że można być kimś atrakcyjnym, kimś ciekawym a poruszanie się na wózku jest jedynie sposobem na poruszanie się.

 

 Portrety osób z niepełnosprawnością i pełnosprawnych – razem.
To jest taka przekora. Nas, osób poruszających się na wózkach jest dużo mniej w społeczeństwie, a ja chciałem odwrócić rolę: pokazać mniej chodzących niż wózkowiczów. Pokazać odwrotne proporcje i tak nas pokazać, aby nie było widać kto jest kim.

 

Przygotowania  do sesji
Tak naprawdę było dużo przyjemności i mało trudnych rzeczy, ponieważ jestem otoczony niesamowitą grupa ludzi, którzy pomogli mi  wszystko zorganizować. Gdybym sam to robił, zderzyłbym się ze ścianą a ja po prostu pukałem i wszystkie drzwi się otwierały..

 

Pozyskanie modeli
Tu była trudność, nie wszystkie osoby, które poruszają się na wózkach, a są atrakcyjne, wierzą w to, że mogą być atrakcyjne. Kilka osób odmówiło mi, mówiąc, że nie nadają się do pokazywania, mimo, że miałem kompletnie inne zdanie. Na szczęście udało  się  znaleźć wiele ciekawych osób i mieliśmy ostatecznie w kim wybierać.  W każdej z wybranych osób jest coś niesamowitego. W każdej z nich jest jakaś własna historia. Bo tak naprawdę, każda osoba, jej twarz, postać, tworzy jakąś historię.

 

Momenty zaskakujące
Zaskoczyło mnie niesamowicie jak  różnie osoby  reagowały na samą sesje. Albo było to wyzwaniem dla nich, albo spełnieniem się albo wręcz spełnieniem marzeń.

 

Znaczenie sesji
Sesja dla mnie była ogromnie ważnym wydarzeniem. Dała mi poczucie spełnienia. Kiedy po sesji wracałem do domu, pomyślałem :kurcze, udało się! . Mam nadzieję, że ten kalendarz będzie czymś przełomowym. Dla mnie jest już przełomowy i ważny. Tak naprawdę to pierwsze nasze działanie artystyczne. Udało się  zmobilizować ludzi, wszystko razem poukładać. Udało się organizować całą logistykę. Sesja była wielkim wyzwaniem  i chęcią pokazania, że możemy być takimi samymi ludźmi: atrakcyjnymi, sympatycznymi, wartymi zauważenia, ludźmi  na których ktoś inny patrzy i mówi: jej,  jaka ładna kobieta, jaki ciekawy mężczyzna.

 

Następne działanie
Sesja ma przedłużenie w wystawie. Bardzo bym chciał, aby ta wystawa, powiedźmy okrążyła  nawet świat..  Była dostępna dla dużej ilości ludzi i niosła im przesłanie. Wiem, że to marzenie, ale pozwólmy im się spełniać . Starajmy się spełniać marzenia własne i  innych, starajmy się realizować nasze pasje. Tym bardziej jak wierzymy, że to co chcemy przekazać jest ważne i może pomóc innym.  Sam kalendarz to  praca do wykonania, ale z tym kryje się pewnego rodzaju misja. Chciałabym, żeby w świadomości ludzi zmienił się wizerunek osób z niepełnosprawnością. Aby patrząc na nas nie widzieli osób tylko ułomnych, słabych, które nie radzą  sobie, ale osoby, które mają wielki potencjał, wielkie możliwości  i mogą być bardzo interesujące w życiu. Chciałbym, aby osoby żyjące z niepełnosprawnością poczuły, że tkwi w nich potencjał i powinni go wykorzystać bo to czy będą ciekawymi ludźmi z ciekawym życiem zależy do nich samych. Po tym kalendarzu przyjdzie czas na następne  działania…

Następne tematy będą związane z aktywnością osób z niepełnosprawnością, z edukacją. Do edukacji przykładam bardzo dużą wagę, do informowania ludzi. Wszystkie nasze działania  skierowane są na to, aby przedstawić nas w inny sposób, nie mówiący o nas, jako o klinicznych przypadkach, ale w sposób bardziej prowokujący i zmuszający do myślenia. Ten kalendarz jest krokiem po drabinie, po schodach po których nie możemy normalnie wchodzić, a my chcemy te schody przystosować dla nas.

 

Dla oglądających kalendarz
Nie wystarczy tylko patrzeć – trzeba umieć widzieć.

Chciałabym, aby dostrzegli coś więcej niż zewnętrzne ładne zdjęcia.

 

 

 

Czasami była wśród nich skrytość ale przede wszystkim wielka pokora .
Andrzej Wiktor. Fotograf

 
Spokojny, raczej słuchający niż mówiący, kiedy się otworzy  ciągle  się uśmiecha i dowcipkuje. Kiedy patrzy, patrzy prosto w oczy przenikliwym wzrokiem i czeka na to co zrobisz albo powiesz.

 

Portrety robi odkąd zajmuje się fotografią. Wcześniej  portretował ludzi  w  charakterze reportera. Od pewnego czasu  głównym jego  zainteresowaniem jest fotografia portretowa.

Portret dla niego  jest kwintesencją, sposobem i pretekstem  do  spotkania się dwojga ludzi .Próbą znalezienia czegoś interesującego w człowieku, którego znamy.

Nie pracował wcześniej z osobami z niepełnosprawnością. Te zdjęcia, które widział nie podobały mu się, dlatego, że pewne  mankamenty zamiast ukryte były uwypuklone. Uważa, że  ta  fotografia jest bardzo trudna. Należy zadać sobie pytanie co chcemy zrobić, jakim tropem chcemy pójść.

 

 

 

Pomyślał, że to wyzwanie.

Bardzo się ucieszyłem, że to jest inny projekt, niekomercyjny. Wymagało to ode mnie innej wrażliwości fotograficznej. Musiałem wymyślić pewną koncepcję, która będzie  atrakcyjna fotograficznie i wizualnie  z drugiej strony  będzie spełniała kryteria portretów, które chcemy wykonać. Zawsze mam  koncepcję  tylko daję jej  pewien margines wolności. Jest pewna przestrzeń do wypełnienia przez fotografa i przez modela. Koncepcja była taka, aby zminimalizować środki, stylizacje, żeby wprowadzić prosty element, który sprawiłby, aby osoby z niepełnosprawnością i osoby zupełnie zdrowe były nierozróżnialne.   Żeby to były po prostu dobre  fotografie pokazujące, że niczym  się nie różnimy, jesteśmy tacy sami. Bariery, które tworzymy w większości powstają u nas w głowie.

 

Sesja

Byłem totalnie wypluty po pierwszym dniu , miałem jednak przeczucie, że będzie to duże wyzwanie. Im prostsze środki tym fotografie muszą być głębsze. Bo jeśli to nie będzie spełnione to nie będzie to nic warte, nikt nie będzie chciał tego oglądać. Bo takich zdjęć powstało miliony.

Mam wrażenie, że osoby na wózkach dużo bardziej się starały ale też  dużo bardziej  były skryte. Dużo więcej  energii musiały włożyć. Przełamując większą barierę, nawiązała się między nami  dużo głębsza  nic zaufania, sympatii.

 

Co chciałem wydobyć z tych ludzi?

Pewną prawdę, autentyczność . Ale jako fotograf jestem zobowiązany do posługiwania się językiem fotografii. Fotografia musi być atrakcyjna wizualnie poprzez sposób fotografowania i dobór odpowiednich środków, możemy pogłębić bagaż emocjonowany i znaczeniowość fotografii. Pokazane zostały prawdziwe oblicza. Cenie sobie w ludziach szczerość , otwartość brak pozerstwa.  Po tym poznaje się ludzi z klasą. Oni tacy byli. Opowiadali o sobie. Czasami była wśród nich skrytość ale przede wszystkim wielka pokora . Była pewna akceptacja drogi którą idą. Pewna prostota.  Przyjechali z bardzo daleka by pozować do kalendarza, aby  się ze mną spotkać.  W jakiś sposób ofiarowali pewien kawałek siebie. Jako fotograf musiałem temu sprostać, aby poczuli się komfortowo i po to aby mieli  przekonanie, że ten dzień nie był zmarnowany, że  wniósł  coś do ich życia, sprawił, że  przez moment poczuli się trochę  w innym świecie, poznali nowych ludzi,  trochę zrelaksowali. Poczuli, że było warto.

 

Ciężko było otworzyć  modeli?
Czasami tak. Myślę,  że mieli bardzo głęboką świadomość posiadanej  niepełnosprawności. Myślę, że to jest także utrwalone  w każdym  z nas, pewien stereotyp postrzegania nas w pewien określony sposób.  I tak naprawdę myślimy, że szkoda wysiłków, aby to zmienić. Wiemy, że to tak już będzie wyglądało. Stąd brak zaufania do fotografa „ Po co ten wysiłek i tak wiem jak będę wyglądać”. Po pierwszych zdjęciach z reguły następuje taki moment, że słyszę  „.. a to tak wygląda… fajnie…”. Wtedy mam już pierwszy sygnał, że ta osoba  z tej strony się nie zna, nie została odkryta. To jest dla mnie też pole do popisu. Idę tym tropem. Jest pewien kanon znaków, które otrzymuję o których trudno mi mówić. Są to takie małe „znaki drogowe”, które jeśli się jest skoncentrowanym i się je czyta prowadzą do tego, że może powstać dobry portret.

Odkrywają siebie w jakiś sposób i sprawdzają moją reakcję. Jestem ich „lustrem”
i  muszę  dołożyć wszelkich starań, aby ten obraz był prawdziwy.

 

Refleksja po sesji
Mogę powiedzieć, że   czuję się ubogacony. Cieszę się, że w niej uczestniczyłem . Niezależnie od tego jacy jesteśmy mamy  w sobie coś bardzo wartościowego, tylko powinniśmy przyłożyć większą energię do tego, aby to wykrzesać. Powinniśmy większą uwagę  przyłożyć do niwelowania pewnych barier w życiu abyśmy mogli wspólnie wszyscy się realizować. I tworzyć coś dla innych.

Dowiedziałem  się dużo więcej  o ludziach na wózkach. Zostałem uwrażliwiony.

Teraz  jestem bardzo otwarty na takie osoby, dużo szybciej je postrzegam i bardziej rozumiem ich codzienne bariery. Poznałem prawdziwą twarz, prawdziwą osobę.  Ofiarowali mi kilka godzin. Dało mi to radość,  rozchmurzyło wewnątrz myśli  i  sposób patrzenia na moja rzeczywistość  i miejsce w którym jestem.

 

 

Czuje motyle w brzuchu cały czas. Wiem, że  jest to niestosowne do tej sytuacji.
Edyta Chomka. Stylistyka, make up.

 
Ciepła, skromna, skryta rudowłosa kobieta.

 

Moje obawy
To nie była kolejna sesja mody, to była sesja, która miała głębszy cel. Jeszcze większa satysfakcja, coś ponad. Czuję motyle w brzuchu i cały czas wiem, że  jest to niestosowne w tej sytuacji. Wstyd się przyznać, ale myślałam, że boję się ludzi niepełnosprawnych, że nie potrafię zachować się wobec nich, by ich nie urazić. Dla mnie była to niezwykła praca, nie miałam okazji wcześniej pracować z nimi. Z tej dobroci nie chciałam ich skrzywdzić, aby nie dać im odczuć że są inni. Potem okazało sie że było cudownie. Była taka atmosfera, czuliśmy się tak samo potrzebni i tak samo ważni. Często zdarza się jakieś parcie a tu wszystko służyło czemuś fajnemu. Chcieliśmy  zrobić coś najlepiej jak potrafimy.  Zaskoczyło mnie to, że nie odczuwałam różnicy. Myślałam, że będę odczuwać  strach a czerpałam z tego dużą przyjemność. Nie wiedziałam, czy rozmawiać o niepełnosprawności czy nie. Jeśli ktoś chciał  to rozmawialiśmy, jeśli nie to nie. Samo wszytko się ułożyło, nie czułam wokół siebie osób niepełnosprawnych. Były otwarte, nie miały problemów ze swoja niepełnosprawnością. Nie ma co się użalać, trzeba brać życie w swoje ręce i iść do przodu- jak mówiła Ewa.

Spięcie znikało i przerodziło się w radość.

 

Widzą więcej
Odnoszę wrażenie, że chyba widzą więcej. Niejednokrotnie w swoim nieszczęściu, wypadku dostrzegają szansę… Na nowe, czasami bardziej treściwe życie, na ocalenie, mówiąc, że to była  szansa, że powinno się to wydarzyć , że wszystko się po coś dzieje.  Niesamowite jest to, że mówi to ktoś kto został dotknięty w tak mocny sposób.

Stanęli przed  wyborem -chcesz walczyć i idziesz do przodu albo zostajesz i cię nie ma. Przeżywają załamanie ale kiedy biorą się za siebie idą z całej siły.

Myślę, że po prostu mają do wykonania większą robotę niż byli by zdrowi, Są świetnie zorganizowani, nie użalają się nad sobą. Mam taką cichą nadzieję, że nasi modele z sesji wyszli trochę mocniejsi, z poczuciem iż zrobili coś, dzięki czemu wszyscy będziemy widzieć ludzi…

 

Mogłam się czegoś nauczyć
Ta sesja była dla mnie terapią. Mogłam się czegoś nauczyć. Widziałam ludzi, którzy potrafią czerpać, stawiać nowe wyzwania. Odnoszę wrażenie, że chyba widzą więcej, niejednokrotnie w swoim nieszczęściu, wypadku dostrzegają szansę na nowe, czasami bardziej treściwe życie. Mylę, że po prostu mają do wykonania większą robotę niż byliby zdrowi.Są świetnie zorganizowani, nie użalają się nad sobą. Mają siłę parcia do przodu i desperację. Ja jestem tchórzem. U  nich  widziałam desperacje. Świadomość, że  nie mam nic do stracenia, że  albo się uda albo nie. Myślę, że to jest  ich odwaga i  pracowitość.  Zdrowi ludzie nie  chcą widzieć

pewnych rzeczy, galopujemy.  Oni  przewartościowali życie dzięki temu mają do niego większy dystans ,  wiedzą że  nie przegonimy samych siebie.

 

To była dla mnie lekcja życia,  żeby nie marnować żadnego dnia i  brać go takim jaki jest. Nie stwarzać sobie sztucznych problemów tylko cieszyć  się tym co niesie kolejny poranek.

 

 

Wszystko można ze sobą pogodzić.
Kasia  Sołtys. Na planie fotosista

 
Była bezszelestnie wszędzie. Pod pozornym spokojem  ukrywająca swoją
wrażliwość i temperament.   Jest w niej duża ciekawość  ludzi.

 

 

Jeszcze chyba nigdy nie  czułam się w taki sposób, że po każdym dniu sesji wyścigałam inne wnioski, inaczej się czułam. Kiedy poznawałam osoby z  niepełnosprawnością , były momenty w których było mi ich szkoda i patrzyłam na nich ze łzą w oku. Myślałam  jacy są biedni z niemocy robienia wielu rzeczy. Potem porównywałam sobie ich życie do mojego. Innym razem  to porównywanie doprowadzało mnie do myślenia, że mój wielki problem okazywał się dla nich niczym ważnym. Ludzie w  moim wieku zastanawiają się  np. czy mieć dziecko czy nie, czy stać na nas na nie czy nie , czy damy rade je wychować.  Na sesji spotykam dziewczynę  na wózku, która ma dziecko, męża i okazuje się,  że wszystko można ze sobą pogodzić.

 

Atmosfera

Wszyscy bardzo się starali, pomagali  sobie wzajemnie. To była rodzinna atmosfera.  Każdy opowiadał  o sobie. Wszyscy bardo się otworzyli. Od razu tworzyły się więzy.

 

Modele i fotograf

Ta relacja była dla mnie zakasująca.  Kiedy Andrzej rozmawiał przez chwilę z modelami oni zaczynali widzieć tylko jego i nikogo więcej.  Wprowadził takę atmosferę, gdzie  bardzo się otwierali. Starła się wejść w ich wnętrze, rozmawiał z  nimi, poznawał, oceniał  kim kto jest i dopiero  robił zjecie, kiedy wiedział że to jest ta prawda o człowieku, którą chce pokazać.

Każda  z  osób była pokorna. Początkowo wstydzili się ale potem widoczna była radość.

 

Dla siebie..

Jest jeszcze wielu wspaniałych ludzi, których można spotkać. Ludzi którzy chcą poznawać. Poczułam się lepiej.

Jak postrzegam wózkowiczów?

Tak samo jak nas. Nie chce się nad tym zastanawiać że są na wózku. Są normalni, mają te same problemy i żyją tak samo jak my.

 

 

 

Wszyscy jesteśmy tacy sami-tak  śpiewał Kazik Staszewski.
Maciej Jakubiec -Prezes Firmy Carbonbike produkującej  wyczynowe rowery dla osób z niepełnosprawnością.

 
Na planie  towarzyszył swojej klubowej zawodniczce
Powściągliwy  i rozważny  w wypowiedziach.

 

Całość realizacyjna – na  wysokim poziomie. Zapamiętałem atmosferę skupienia, profesjonalizmu, ale z drugiej strony niezłej zabawy – razem i każdego z osobna.

Mam podziw dla modeli, którzy wytrzymywali wszystkie niedogodności związane z sesja. Zaskoczenie przeistoczyło się w wiedzę poznawczą na temat tego ile czasu potrzeba do tego, aby zrobić dobre zdjęcie.

Ewa?  Potrzeba wielu cech wojownika, aby móc przetrwać tak wiele niedogodności. W roli modelki widziałem ja po raz pierwszy, choć nie pierwszy raz widziałem ją przed obiektywem. Duży  szacunek dla kolejnej rzeczy, która przyszła do niej z tak wielką łatwością.

Natomiast osobowość fotografa  sprawiała, ze interakcja pomiędzy nim a modelami była niesamowita, pełen podziwu spokój, oraz profesjonalizm, to cechy niewielu ludzi…

Po raz kolejny odkryłem coś nowego. Każde doświadczenie sprawia, że czegoś nowego sie uczymy, poznajemy….Zgodnie z maksymą,

iż nie można nauczyć się mniej, posiadłem wiedzę na temat ciężkiej pracy jaką wykonują modele i modelki uczestniczący w takich sesjach…

„Wszyscy jesteśmy tacy sami” – tak śpiewał Kazik Staszewski z zespołem KULT. Może to słowa wyrwane z kontekstu, ale odzwierciedlają mój stosunek do ludzi. Niezależnie czy są to osoby z niepełnosprawnością czy nie.

 

 

 

 

Odkryłam,  że w każdym   można odnaleźć  coś wartościowego.
Ewa Kaczmarczyk. Właścicielka  Interaktywnej Agencji Kreatywnej  świadczącej usługi  e-marketingu.

 
Uprawia kolarstwo. Zdobywczyni 3 miejsca na  Mistrzostwa Polski.
Mieszka Wrocławia ,  lat 33.

 

Krótkie blond włosy, kolczyki w uszach, tatuaże na ręku, niezwykle dynamiczna, otwarta, uśmiechnięta kobieta.

O sobie mówi “Jestem najbardziej zwyczajną osobą na świecie“.

 

 

Zaproszenie na sesję
Jestem bardzo otwarta osobą. Dla mnie każda  taka propozycja to odkrywanie czegoś nowego. Pomyślałam – czemu nie? Może to głupio zabrzmi ale każda kobieta chyba marzy o sesji zdjęciowej. Tak mi się wydaje. Ja oczywiście należałam do tych lasek  ale raczej myślałam, że nie mam żadnych predyspozycji wizualnych do tego. I na pewno się nie nadaję do tego.   Mój mąż, Kamil czasem mówił „ Znajdź jakiegoś fotografa, jesteś taka piękna. „ Ale każdy facet mówi  tak swojej kobiecie.  Mówię sobie „Boże o czym on do mnie mówi (?)”.Odpuściłam sobie. Nagle dostaje telefon. W pierwszej chwili  pomyślałam sobie, że to pomyłka,  coś tu nie jest tak. Marzenia się spełniają? Kiedy przyjechałam na miejsce nie miałam żadnych wyobrażeń, jak to będzie wyglądało. Wchodzę widzę normalny klimat, normalni, ludzie, dużo ludzi  i  duża sala. To mi się  spodobało.  Całe przygotowania, długie wyczekiwanie, co to będzie..  Widziałam długie przygotowania  mojej poprzedniczki, wiedziałam wiec co mnie czeka. Kiedy zniknęła za  kotarą  nie bardzo wiedziałam to co tam się będzie działo. Zajrzałam przez ciekawość i zobaczyłam, że siedziała w samym staniku. Pomyślałam Boże rozbierać mnie będą. Później Pani Edyta stylistka, wizażystka wzięła moją twarz i zmieniła mnie nie do poznania.

Czy się sobie podobałam?  Nie lubię takich  pytań, ale tak  -Edytka  zrobiła kawał dobrej roboty.

 

Praca na planie
Powiem od końca . Jak przyjechałam do domu i powiedziałam o sesji moim przyjaciółkom, każda bez wyjątku powiedziała “ Zazdroszczę, też bym tak chciała“. Każdej bez wyjątku  odpisałam  “Nie wiesz co mówisz“.

Dlaczego? Dlatego, że okazuje się, że to była bardo ciężka praca. Okazuje się, że to nie jest takie “hop -siup“, wchodzi laleczka pięknie wymalowana i to wystarczy. Nie to jest harówa. Trzeba umieć nawet się dobrze uśmiechnąć, żeby nie było widać, że marszczysz nos, wykrzywiasz twarz  a ja akurat mam do tego predyspozycje. Ciężko było na tym zapanować . Dla mnie był to kawał ciężkiej pracy. Namęczyłam się  i napociłam. Ciężka praca, wiele godzin ciężkiego wysiłku.

 

Najtrudniejsza rzecz w pozowaniu
Zachowanie prostej postawy i rzucanie materiałem,   dopóty, dopóki ten materiał się nie uleżał.- Jak pracowało  Ci się z fotografem?

 

Powiem Ci szczerze bałam się fotografa. Był przesympatyczny ale nie był pobłażliwy, to był jego plus.  W momencie, kiedy prosił mnie o wykonanie jakiegoś ruchu czy gestu wydawało mi się, że jest to proste ale po jego twarzy  widziałam, że to nie jest to. Byłam zaskoczona  jego uporem , dążył do perfekcji . Chciał  wydobyć to coś.

Prawdziwe oblicze chyba. I zrobiliśmy to. Nie spodziewam się takiego efektu, myślałam, że nic z tego nie będzie bo to było trudne. Jestem bardzo zadowolona ze zdjęcia.

 

 

Plan
Wydaje się nam się, że dobrze  siebie znamy. Na początku pomyślałam sobie, że pokażę  siebie  z drapieżnej strony. Tak się nam wszystkim  wydawało. Mam tatuaże, kolczyki. Gdzieś po drodze okazało się, że jestem aniołem, grzeczną, spokojną kobietą, która czaruje uśmiechem …

 

Nowa ja
Odkrywałam to podczas  sesji. Nie wiedziałam, serio. Skąd  mogłam wiedzieć. Człowiek nie zastanawia się nam tym kim jest albo jaki jest do końca.  Podchodzi do siebie krytycznie. Ja taka jestem.   Może dlatego, że jestem bardzo ambitna i dużo od  siebie wymagam. Krytycznie przyjmuję komplementy. Okazuje się, że odwaliliśmy kawal dobrej roboty i nawet  minimalnie wzrosła moja samoocena.

 

Moje odkrycie
To  dale mnie przygoda mojego życia. Odkryłam, że można  być wartościowym  człowiekiem, że  można odnaleźć  coś wartościowego, że z każdego „potwora” da się zrobić piękną kobietę.

Odkryłam, że  nadaję się do czegoś, że nie jest tak źle wbrew swoim wewnętrznym zaprzeczeniom. Na co dzień  jednak jestem dynamiczna  i zadziorna.  W życiu muszę bardzo walczyć, nie mogę sobie pozwolić na  słabostki. Bo trochę  uzewnętrznianie się, pobłażanie, ciepło odbieram jako rodzaj słabości, trochę się boje tego, muszę być twarda w życiu.

 

Czy muszę , czy chcę?
Chyba muszę, nie do końca chce.  Czasem chciałabym być  typową niewiastą, która się przytuli nad którą ktoś będzie się użalał, ale to  do niczego nie prowadzi. Zycie jest twarde i trzeba być twardym. Takie jest moje zdanie.

 

Czym  różni  się osoba pełnosprawna od osoby z niepełnosprawnością?

 

-No…trochę się różni…

Nie docenia życia. Tak mysię naprawdę. Wiesz, co mnie najbardziej boli. Osoba pełnosprawna kompletnie nie potrafi  doceniać swojej pełnosprawności. Jest to z jednej strony oczywiste, bogaty nigdy nie zrozumie biednego  i odwrotnie ale w tej sytuacji i to mnie najbardziej boli. Zdrowie to jest 100 % możliwości. Brak  tego zdrowia to też są możliwości ale trochę pomniejszone, ja je pomniejszam do 50%. Może za bardzo ale ja tak to widzę.  To mnie boli, że ludzie nie potrafią tych 100% wykorzystać tylko siadają, narzekają  i nic z tym nie robią. Mi się  to w  głowie  nie mieści. Dawno temu chciałam zmienić cały świat i wszystkich w koło, wszystkim zdrowym osobom mówiłam “ Ciesz się z tego co masz, uwierz mi, że zdrowie jest najważniejsze”.

 

Wypadek miałam majac16 lat . Teraz mam 33. Dziwne jest to ze przed wypadkiem stykając się z osobami na  wózkach  zawsze traktowałam ich normalnie. Była we mnie jakaś  wewnętrzna mądrość 16-letniej dziewczyny, która nie widziała w nich kalectwa tylko widziałam człowieka.

 

 

 

 

Każdy może być artysta jeśli tylko będzie chciał.
TOMASZ MAZUR -  Założyciel i prowadzący   Stowarzyszenie Sportowe Skorpion – Polkowice

 
Trenuje rugby. Członek kadry Polski B.
Mieszkaniec Polkowic. Lat 29.
Nieustannie w ruchu, typowe ADHD,  cały czas uśmiechnięty. Nie jest milczkiem. Słychać i widać, że działanie napędza go do życia.

 

Reakcja na zaproszenie do udziału w sesji.

Jak się dowiedziałem, że jadę, byłe zadowolony ale trochę się bałem. Nie wiedziałem jak wygląda  profesjonalne sesja zdjęciowa i bałem się czy dam sobie radę.

 

Ograniczenia

To nie był strach ale bałem się, że nie podołam temu wyzwaniu, nie będę potrafił czegoś zrobić. Bo jednak mam  swoje ograniczenia choć moja niepełnosprawność nie wpłynęła na to tylko moja fizyczność .Nie jestem dobrym człowiek do fotografowania bo zawsze strzelam głupie miny i tego się bałem.

Myślałem, że będę musiał być prowadzony  tak jak małe dziecko za rękę. Potem poczułem rozluźnienie. Cala ekipa bardzo nam pomogła. Byłem zadowolony po wszystkim, że wyszło. Wszytko wyszło. Poczułem wielką ulgę, że się udało, mogłem być sobą. Jakby kamień z serca spadł. Choć  sesja trwała długo i wymagała fizycznego wysiłku.

 

Wysiłek

Długotrwałe trzymanie rąk w górze nawet  dla zdrowego człowieka jest trudne. Moje ręce szybko się meczą i początek był wyczerpujący.  Mam załamany kręgosłup w szyi i ręce nie są w pełni umięśnione jak u normalnego człowieka, więc na drugi dzień mam zakwasy.

 

Zaskoczenie

Że to nie jest łatwa sprawa. Wymaga sporego  zaangażowania ze strony fotografa i modeli. Żeby zrobić profesjonalną sesję trzeba  sporo wyjaśnień , kontaktu między ludźmi ,przygotowania. To nie jest taka prosta sprawa.

Fotograf  dużo mi pomógł, wyjaśniał, tłumaczył.  Kiedy usłyszałem że będzie profesjonalny fotograf, pomyślałem, że  będzie mnie zaraz karcił  za coś a on podszedł do tego bardzo spokojnie.

 

Zobaczyłem

Jesteśmy tacy sami jak osoby pełnosprawne. Może nie możemy czegoś zrobić  pod względem fizycznym, jesteśmy  inni ale pod względem  mentalnym jesteśmy takimi samymi osobami, które mają swoje potrzeby, zalety. Jesteśmy równi i to chyba chciałem pokazać.

Na  początku nie poznałem siebie, naprawdę.   Zobaczyłem, każdy może być artystą jeśli wie co ma zrobić.  Przez chwile zamieniłem się w artystę i było fajnie. Jestem  sportowcem a przez chwile mogłem być artystą ale jest to naprawdę ciężki kawałek chleba.

Zobaczyłem bardzo  poważnego faceta, którego mógłbym poprosić o wszystko i to był wykonał. Zobaczyłem to co naprawdę inni widzą we mnie. Zobaczyłem poważnego faceta a nie takiego roześmianego jakim jestem na co dzień.

Uświadomiłem sobie po tej minie, że jeśli  ktoś takiego mnie widzi to może się wystraszyć.

 

Nowe oblicze

Czy nowe? W  głębi duszy ono takie też jest . Teraz wiem, co ten człowiek znad przeciwka widzi.

 

Zmiana

Sesja zmieniła we mnie to, że uwierzyłem – każdy może być artysta jeśli tylko  będzie chciał.

 

 

 

 

Zatrzymałam chwilę, która była nieprzemyślana, naturalna.
AGATA  ROCZNIAK-Specjalista ds. personalnych w grupie kapitałowej IMPREL .

 
Wrocławianka. Lat 30
Kobieta o niezwyklej urodzie, pięknych oczach,  i nieschodzącym  z ust uśmiechu. Konkretna mająca swoje zdanie. Szczęśliwa żona. Mama 13- miesięcznego Kubusia.

 

 

Wrażenia
Spodobał  mi się, że ktoś chce pokazać, że mentalnie niczym się nie różnimy. Choć czasami wydaje się, że mentalnie jest to sytuacja odwrotna- np. stawianie samochodów na kopertach przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnością  –  przepraszam ale tak mi się to skojarzyło. Było to dla mnie miłe zaskoczenie, że nie jest to kalendarz wyłącznie o osobach niepełnosprawnych, tym samym pokazywanie, że jest to grupa specjalna. To mnie przekonało do uczestnictwa.

 

Na planie czułam się rewelacyjnie, mam w tym doświadczanie, więc wiem, że bywa różnie. Czułam się bardzo wyjątkowo. Fotograf chciał mnie dobrze zrozumieć a to przynosi efekt. Cały zespół napawał radością. Zaskoczyło mnie  w pracy z fotografem, że pierwszy raz w życiu miałam nie pozować. Było to dla mnie bardzo trudne bo od 16  roku życia, kiedy zaczęłam pracę w fotomodelingu zawsze trzeba było się ustawiać, dobrzy pokazać swój lepszy profil, a tu wyzwaniem było to, że fotograf powiedział “nie pozuj”. Oprócz tego że jest profesjonalistą jest też artystą. To była moja pierwsza sesja po porodzie. Trochę dojrzałam, jestem może bardziej odpowiedzialna bo pojawiła się kolejna osoba o którą trzeba  dbać . Sesja mnie wzmocniła pokazała, że jeszcze dużo potrafię. Lubię kiedy to co szukamy możemy  znaleźć.  Fotograf czegoś szukał i to udało się znaleźć. Cieszę się z tej lekcji.

 

 Co “ zatrzymałaś w kadrze“?

Chwile swojego szczęścia.  Szczęście jest  tylko chwilami w całym życiu.  Myślę, że tego oczekiwał fotograf, rejestracji tej chwili, tego błysku w oku, który trzeba było wyłapać . Zatrzymałam chwilę, która była nieprzemyślana, naturalna.

Jaka jestem? Szczęśliwa , pewna siebie, przedsiębiorcza, dynamiczna, kochająca życie.

 

Słyszę opinie, że osoba jeżdżąca na wózku nie może być szczeliwa? Że to sobie wmawia? Co odpowiedziałabyś takiej osobie?

Powiedziałabym jej że mało widzi,  że  funkcjonuje w  bardzo dużym ograniczeniu mentalnym i myślę, że sama nie wychodzi spoza czterech ścian.  Jest wiele osób, które jeżdżą na wózkach i są szczęśliwe. Zaprosiłabym taka osobę na kawę, aby przekonała się ,że to możliwe choć to trudna praca.

 

 

 

Jestem inny i każdy człowiek jest inny
ZBYSZEK WYGANOWSKI -Specjalista ds. promocji w  Integracyjnym Klubie Sportowym AWF Warszawa

 

Trenuje szermierkę.   Członek kadry Polski. Paraolimpijczyk -Pekin 2008 Mieszkaniec Warszawy. Lat 23
Jak nie musi to się nie odzywa, Uśmiechnięty. Czujnie  patrzący dużymi  przyjacielskimi oczami.

 

 

Zadanie

Miałem w swoim życiu już wywiady  w prasie,  telewizji więc jadąc na sesję byłem spokojny, co ma być to będzie pomyślałem.  Panowała niespotykana cisza w tym miejscu. Gdyby nie odgłosy naszych rozmów można by rzec, że jest to jedne z najcichszych miejsc w Warszawie.

 

Chciałem pokazać profesjonalizm, więc stłumiłem cały stres i podekscytowanie, żeby zdjęcia wyszły dobrze. Podczas sesji czułem się więc spokojny, zresztą cała ekipa również stworzyła atmosferę łagodną i pełną ciepła oraz humoru co szybko pozwoliło mi się zaaklimatyzować w tym miejscu. Ciężko powiedzieć co mnie zdziwiło, może ta czerwona płachta, może pozowanie bez koszulki. Byłem przygotowany wcześniej na różne ewentualności więc robiłem to czego ode mnie oczekiwano.

 

Kiedy zobaczyłem zdjęcie, nie powiem bardzo mi się spodobało, szczególnie wyraz twarzy, groźny i poważna. Na co dzień jestem zupełnie inny, uśmiechnięty, otwarty, łagodny, a na zdjęciu wszystkie przeciwieństwa. To miałem  przekazać i wydaje mi się że się udało.

Ludzie, z którymi współpracowałem, atmosfera jaka była wewnątrz studia, to zapamiętam najlepiej i najwyraźniej.

 

Design

Z mojej perspektywy wygląda to tak, że osoby niepełnosprawne są postrzegane jak niepełnosprawni tylko przez swój design (wózek inwalidzki, kule, proteza), ale jak nie będzie tych „dodatków” to nagle stają się całkowicie sprawni. Nie odróżniają się niczym i chyba taka jest idea tego kalendarza, ukazać osoby niepełnosprawne bez dodatków, które robią z nich niepełnosprawnych. Co ja chciałbym powiedzieć (?) Może to: fakt nie jesteśmy tacy jak pełnosprawni, ale to nie oznacza że jesteśmy gorsi czy mniej atrakcyjni. Jesteśmy troszeczkę inni, ja na przykład bo mam cztery kółka ale umiem robić takie rzeczy o których się innym w oczach nie śniło. Jestem inny i każdy człowiek jest inny i dlatego świat jest taki ciekawy, pełen niespodzianek.

 

 

Mila jest świadomość, że komuś moje zdjęcie się podoba.
JAKUB TOKARZ . Kierowca taksówki.

 
Trenuje   podnoszenie ciężarów-wyciskanie. Aktualny Mistrz Polski.  Członek Kadry Narodowej. Druga dyscyplina, którą uprawia to kajakarstwo- członek Kadry  Narodowej
Mieszkaniec Wrocławia,  30 lat

 

Dynamiczny i zarazem spokojny.  Bywa skryty.  Pięknie wyrzeźbiona sylwetka. Szeroki szczery uśmiech.
 

 

No cóż…od początku byłem milo zaskoczony całą sytuacją. Nie miałem nigdy wcześniej z taką działalnością do czynienia. Fotografie- odniosłem wrażenie, że ręka i oko fotografa „ulepsza” nasze prawdziwe oblicze …. mile jest wrażenie, że można wypaść na zdjęciu ładniej, bardziej wyjątkowo niż na co dzień. Nie wiem jak, odbiorą to ludzie oglądający, jakie będą mieli odczucia. Moje są takie, że sprawiło mi przyjemność wzięcie  udziału w sesji i że mila jest świadomość, że komuś moje zdjęcie się podoba.

 

Nie mogę powiedzieć, że sesja odmieniła moje życie, ono nadal toczy się tak jak wcześniej :) …no chyba, że miałbym zająć sie czymś takim zawodowo to kto wie …;)

 

My też jesteśmy piękni, a największe piękno mamy w środku.
Monika Pieńkowska.

 
Mieszkanka Garwolina. Lat 25
Pozornie cicha,skromna. Radośnie uśmiechnięta.Pracowita. Wie czego chce.

 

Wątpliwości
Szczerze mówiąc byłam bardzo zaskoczona, że „ktoś” w ogóle zwrócił na mnie uwagę i zaproponował udział w takim projekcie. Pomyślałam, że to jakieś nieporozumienie .

Jadąc na sesję byłam bardzo zestresowana, bałam się, że coś będzie nie tak, że nie będę potrafiła czegoś zrobić, że nie sprostam oczekiwaniom realizatorów i że ekipa nie będzie przyjaźnie nastawiona do mnie.

Jak tylko wchodziłam towarzyszył mi wielki stres, a zarazem podekscytowanie i ciekawość, stres bardzo szybko minął , jak tylko zamieniłam kilka słów z ekipą , która pozwoliła poczuć się bezpiecznie i swobodnie.

Wychodząc ze studia byłam bardzo zadowolona, a nawet mogę napisać szczęśliwa, że mogłam uczestniczyć w „czymś” tak wspaniałym :) a przede wszystkim, że miałam przyjemność poznać tak sympatycznych ludzi .

Myślałam, o tym że to nie dzieje się naprawdę, czułam się kimś wyjątkowym. Zaskoczyło mnie bardzo pozytywne podejście ekipy, która pozwalała poczuć się „dobrze”.

 

Nie poznałam siebie
Gdy zobaczyłam swoje zdjęcie -to po pierwsze szok! nie poznałam siebie, nigdy nie miałam profesjonalnych zdjęć i nie wierzyłam, że mogę wyjść na nich dobrze ,chodzi mi o wygląd zewnętrzny. Zdjęcia z tej sesji pokazują moje prawdziwe „ja”, mnie czułą, delikatną, bardzo wrażliwą …

Na co dzień jestem bardzo silna, nie potrafię płakać ,walczę za wszelką cenę. Zawsze dam radę. Wiecznie uśmiechnięta-tak jestem postrzegana.

 

Na planie było przyjemnie i naprawdę szczęśliwie.

 

Nie zapomnę
Sesja dała mi dużo radości ,udowodniła, że jednak nie jestem taka” do niczego„.

To było  przeżycie, którego nie zapomnę do końca życia. Przez chwilę można było poczuć się kimś wyjątkowym, ważnym ,potrzebnym.

Wychodząc ze studia byłam bardzo zadowolona, a nawet mogę napisać szczęśliwa, że mogłam uczestniczyć w „czymś” tak wspaniałym, a przede wszytki, że miałam przyjemność poznać tak sympatycznych ludzi

 

Chciałabym powiedzieć
Innym chciałabym powiedzieć, że wszyscy jesteśmy tacy sami i że mimo trudnością jakie Nas spotykają też chcemy żyć normalnie. My też jesteśmy piękni, a największe piękno mamy w środku.

Sobą innym chciałabym powiedzieć, że życie nie jest proste, dlatego nie utrudniajmy sobie jeszcze go bardziej tylko cieszmy się tym  co mamy i traktujmy wszystkich równo.

 

 

 

___________________________________________________________________________________________________________

 

 

Każdy z moich rozmówców „ wózkowiczów” miał uśmiech w oczach i na twarzy. Wydawali się szczęśliwi w swoich rolach- żon, mężów, matek, narzeczonych,  pracowników, przedsiębiorców, sportowców….

 

Czy to ma sens stawiać na piedestale normalność o którą walczymy i robić z niej bohatera? Przecież jeśli coś jest normalne to nie wzbudza kontrowersji.

Normalność w dzisiejszym świecie czasem stawia nas w zakłopotanie. To znak, aby zastanowić się nad samym sobą. I choćby dlatego warto o niej mówić i o niej przypominać.

 

 

Rozmawiała- Agnieszka Pietruszka