* Nareszcie wakacja! Można troszkę odpocząć i oderwać się od codzienności, pracy, załatwiania spraw.

Poza tym, to pierwsze wakacje moje ze Spajkiem. Jak na tak krótki czas razem, dogadujemy się naprawdę doskonale a jednak mam wątpliwości: czy pies w przyszłości przywiąże się tak bardzo mocno do mnie jakbym miał go od szczeniaka, jak będzie reagował na wyjeździe, czy nie zacznie tęsknić i uciekać ode mnie, czy zaakceptuje we mnie swojego przewodnika? Czas odpowie na wszystkie te pytania, na razie robimy ostatnie zakupy i jedziemy na Mazury do naszych przyjaciół. Spędzimy czas w spokojnej miejscowości, mieszkając na ogrodzonym terenie. Myślę, że to dobre miejsce na pierwszy wyjazd.

Kilkugodzinną jazdę samochodem Spajk zniósł bardzo dobrze. Nie miał żadnych sensacji, nie był zniecierpliwiony. Zdecydowaną większość czasu przespał słodko i spokojnie.

Pierwszym wyzwaniem było poznanie nowych ludzi. I zwierząt. Na miejscu zetknął się z młodym kotkiem, który o wiele bardziej przeżywał spotkanie z psem. Spajk był bardzo opanowany, żeby nie powiedzieć obojętny na spotkanie malucha. Po dłuższych ‚podchodach’ ze strony kota, zwierzaki żyły w komitywie. Musiałem tylko pilnować kociej miski, mój żarłok bardzo chętnie opróżniał jej zawartość.

Oczywiście, na nowym miejscu, zademonstrowałem umiejętności psa. Wszyscy byli pod wrażeniem zarówno tego co potrafi zrobić, jak i zachowania. Jest on nie tylko zdyscyplinowany ale i bardzo milusiński – doskonale zjednuje sobie sympatię ludzi. To zasługa Piotra i innych osób z Pomocnej Łapy. Spajk, wzbudzając co prawda mocne zainteresowanie mieszkańców, zawędrował ze mną do sklepu. Mimo, że byłem przygotowany na problemy, nie zetknąłem się z nimi. Poza rozmową i zainteresowaniem nie zdarzyło się aby ktoś nie chciał nas gdzieś wpuścić. Brawo dla Mazur! To naprawdę niesamowite miejsce bez którego nie wyobrażam sobie wakacji.

A jak wyglądała reszta pobytu? Myślę, że nie ma co gadać, lepiej jest obejrzeć zdjęcia! Zapraszam.