WYWIAD RZEKA

KAŻDA TWARZ… TWORZY JAKĄŚ HISTORIĘ

W realizację tego projektu było zaangażowanych łącznie prawie 40 osób. Ekipa realizacyjna, modele, wolontariusze. Każdy z nich widział w nim coś innego, dla każdego było to odmienne przeżycie. To ciekawe, jak to samo wydarzenie może mied różny wpływ na różne osoby. Czy takie działania są potrzebne, czy musimy podkreślad coś, o czym chcemy mówid, że jest normalne ?

4 dni sesji zdjęciowej- każdy z nich inny, każdy przynosił nowe refleksje. Warszawskie Studio Fotograficzne: przestrzeo, stare samochody, muzyka, dobra kawa z expresu, pokoik do make-upu, stare fotele i kanapy … czekały na pierwszych gości. Ekipa kolejno stawiała się od 8 rano, potem modele… i tak zaczynaliśmy dzieo. Niepewne spojrzenia wjeżdżających na wózkach modeli i niepewne spojrzenia tych poruszających się na nogach. Po 15 minutach przeradzały się w zaciekawienie, a potem oczekiwanie i zaczynała się praca…

Nie sądziłem, że zrobienie zdjęd do sesji może byd spełnieniem marzeo.
Marek Sołtys. Prezes TPSW, pomysłodawca projektu.

Jak mówi sam o sobie- gośd, który próbuje przejśd ścieżkę własnego życia. Osoba, która dobrze bawi się własnym życiem. Czasami ta zabawa jest zakrapiana łzami, czasami śmiechem , ale generalnie jest to dobra zabawa i ciekawa przygoda.

Narodziny pomysłu

Poruszam się na wózku 30 lat, wiec to już parę ładnych lat i czasami zapominam o tym, że jestem osobą z niepełnosprawnością.. Chciałem pokazad, że osoby, które mają jakiekolwiek problemy ze sobą, jeśli je wyrzucą poza swoją świadomośd, będą mogły normalnie uczestniczyd w życiu i z tego życia korzystad. Dopóki myślimy o tym, że jesteśmy osobami z niepełnosprawnością, z problemami, to te problemy są w naszym życiu i w nim funkcjonują, deprymują je.

Zdjęcia to pomysł, który idzie ze mną od jakiegoś czasu. Widzę osoby na wózkach, które są osobami bardzo atrakcyjnymi . Ten kalendarz jest ukłonem w ich kierunku. Jest to pokazanie, że można byd kimś atrakcyjnym, kimś ciekawym, a poruszanie się na wózku jest jedynie sposobem poruszania się. Do kalendarza zaprosiłem właśnie takie osoby, na które w ten sposób patrzę.

Portrety osób z niepełnosprawnością i pełnosprawnych – razem.

To jest taka przekora. Nas, osób poruszających się na wózkach jest dużo mniej w społeczeostwie, a ja chciałem odwrócid rolę: pokazad mniej chodzących niż

wózkowiczów. Pokazad odwrotne proporcje i tak nas pokazad, aby nie było widad, kto jest kim.

Przygotowania do sesji

Tak naprawdę było dużo przyjemności i mało trudnych rzeczy, ponieważ jestem otoczony niesamowitą grupa ludzi, którzy pomogli mi wszystko zorganizowad. Gdybym sam to robił, zderzyłbym się ze ścianą, a ja po prostu pukałem i wszystkie drzwi się otwierały.

Pozyskanie modeli

Tu była trudnośd, nie wszystkie osoby, które poruszają się na wózkach, a są atrakcyjne, wierzą w to, że mogą byd atrakcyjne. Kilka osób odmówiło mi, mówiąc, że nie nadają się do pokazywania, mimo, że miałem kompletnie inne zdanie. Na szczęście udało się znaleźd wiele ciekawych osób i mieliśmy ostatecznie w kim wybierad. W każdej z wybranych osób jest coś niesamowitego. W każdej z nich jest jakaś własna historia. Bo tak naprawdę, każda osoba, jej twarz, postad, tworzy jakąś historię.

Momenty zaskakujące

Jest kilka rzeczy. Po pierwsze, zaskoczyło mnie niesamowicie, jak różnie osoby reagowały na samą sesję. Albo było to wyzwaniem dla nich, albo spełnieniem się, albo wręcz spełnieniem marzeo.

Znaczenie sesji

Sesja dla mnie była ogromnie ważnym wydarzeniem. Dała mi poczucie spełnienia. Kiedy po sesji wracałem do domu, pomyślałem : kurczę, udało się! . Mam nadzieję, że ten kalendarz będzie czymś przełomowym. Sesja była wielkim wyzwaniem i chęcią pokazania, że możemy byd takimi samymi ludźmi: atrakcyjnymi, sympatycznymi, wartymi zauważenia, ludźmi, na których ktoś inny patrzy i mówi: ojej, jaka ładna kobieta, jaki ciekawy mężczyzna.

Następne działanie

Sesja ma przedłużenie w wystawie. Bardzo bym chciał, aby ta wystawa, powiedzmy, okrążyła nawet świat. Była dostępna dla dużej, olbrzymiej liczby ludzi i niosła im przesłanie. Wiem, że to marzenie, ale pozwólmy mu się spełnid . Starajmy się spełniad marzenia własne i innych, starajmy się realizowad nasze pasje. Tym bardziej, jak wierzymy, że to, co chcemy przekazad jest ważne i może pomóc innym. Sam kalendarz to praca do wykonania, ale z tym wiąże się pewnego rodzaju misja. Chciałbym, żeby w świadomości ludzi zmienił się wizerunek osób z niepełnosprawnością. Aby, patrząc na nas, nie widzieli osób tylko ułomnych, słabych, które nie radzą sobie, ale osoby, które mają wielki potencjał, wielkie możliwości i

mogą byd bardzo interesujące w życiu. Chciałbym, aby osoby żyjące z niepełnosprawnością poczuły, że tkwi w nich potencjał i powinny go wykorzystad, bo to, czy będą ciekawymi ludźmi z ciekawym życiem zależy od nich samych. Po tym kalendarzu przyjdzie czas na następne działania…
Wszystkie nasze działania skierowane są na to, aby przedstawid nas w inny sposób, nie mówiący o nas jako o klinicznych przypadkach, ale w sposób bardziej prowokujący i zmuszający do myślenia. Ten kalendarz jest krokiem po drabinie, po schodach, po których nie możemy normalnie wchodzid, a my chcemy te schody przystosowad dla nas.

Dla oglądających kalendarz

Nie wystarczy tylko patrzed – trzeba umied widzied.
Chciałbym, aby dostrzegli coś więcej, niż zewnętrzne ładne zdjęcia.

Czasami była wśród nich skrytośd, ale przede wszystkim wielka pokora. Andrzej Wiktor. Fotograf

Kiedy patrzy, patrzy prosto w oczy przenikliwym wzrokiem.

Nie pracował wcześniej z osobami z niepełnosprawnością. Te zdjęcia, które widział nie podobały mu się dlatego, że pewne mankamenty zamiast ukryte, były uwypuklone. Uważa, że ten rodzaj fotografii jest bardzo trudny. Należy zadad sobie pytanie, co chcemy zrobid, jakim tropem chcemy pójśd.

Pomyślał, że to wyzwanie.

Bardzo się ucieszyłem, że to jest inny projekt, niekomercyjny. Wymagało to ode mnie innej wrażliwości fotograficznej. Musiałem wymyślid pewną koncepcję, która będzie atrakcyjna fotograficznie i wizualnie, a z drugiej strony będzie spełniała kryteria portretów, które chcemy wykonad..
Byłem totalnie wypluty po pierwszym dniu , miałem jednak przeczucie, że będzie to duże wyzwanie. Im prostsze środki, tym fotografie muszą byd głębsze. Bo jeśli to nie będzie spełnione, to nie będzie to nic warte, nikt nie będzie chciał tego oglądad. Bo takich zdjęd powstało miliony.
Zadaniem było ukrycie niedoskonałości. To był pewien zabieg, aby przekazad informację, że wszyscy jesteśmy tacy sami, czy człowiek z niepełnosprawnością, czy bez, to ludzie, którzy żyją z pasją, ludzie, którzy zarażają innych. Mają trudności, pokonują je i przez to są może bardziej zamknięci, ale kiedy się otworzą, tryska z nich bardzo pozytywna energia. Obcowanie z nią, czerpanie jej z nich jest czymś bardzo budującym.

Mam wrażenie, że osoby na wózkach dużo bardziej się starały, ale też dużo bardziej były skryte. Dużo więcej energii musiały włożyd. Przełamując większą barierę, nawiązała się między nami dużo głębsza nid zaufania, sympatii.

Bariery, które tworzymy w większości powstają u nas w głowie.

Co chciałem wydobyd z tych ludzi?

Pewną prawdę, autentycznośd . Ale jako fotograf jestem zobowiązany do posługiwania się językiem fotografii. Fotografia musi byd atrakcyjna wizualnie, poprzez sposób fotografowania i dobór odpowiednich środków możemy pogłębid bagaż emocjonowany i znaczeniowośd fotografii. Pokazane zostały prawdziwe oblicza. Cenię sobie w ludziach szczerośd , otwartośd, brak pozerstwa. Po tym poznaje się ludzi z klasą. Oni tacy byli. Opowiadali o sobie. Czasami była wśród nich skrytośd, ale przede wszystkim wielka pokora . Była pewna akceptacja drogi, którą idą. Pewna prostota. Przyjechali z bardzo daleka, by pozowad do kalendarza, aby się ze mną spotkad. W jakiś sposób ofiarowali pewien kawałek siebie. Jako fotograf musiałem temu sprostad, aby poczuli się komfortowo i po to, aby mieli przekonanie, że ten dzieo nie był zmarnowany, że wniósł coś do ich życia, sprawił, że przez moment poczuli się trochę w innym świecie, poznali nowych ludzi, trochę zrelaksowali. Poczuli, że było warto.

Ciężko było otworzyd modeli?

Czasami tak. Myślę, że mieli bardzo głęboką świadomośd posiadanej niepełnosprawności. Myślę, że to jest także utrwalone w każdym z nas, pewien stereotyp postrzegania nas w pewien określony sposób. I tak naprawdę myślimy, że szkoda wysiłków, aby to zmienid. Wiemy, że to tak już będzie wyglądało. Stąd brak zaufania do fotografa. „ Po co ten wysiłek? I tak wiem, jak będę wyglądad”. Po pierwszych zdjęciach z reguły następuje taki moment, że słyszę „.. a to tak wygląda… fajnie…”. Wtedy mam już pierwszy sygnał, że ta osoba z tej strony siebie nie zna, nie została odkryta. To jest dla mnie też pole do popisu. Idę tym tropem. Jest pewien kanon znaków, które otrzymuję, o których trudno mi mówid. Są to takie małe „znaki drogowe”, które, jeśli się jest skoncentrowanym i się je czyta, prowadzą do tego, że może powstad dobry portret.
Odkrywają siebie w jakiś sposób i sprawdzają moją reakcję. Jestem ich „lustrem”

i muszę dołożyd wszelkich starao, aby ten obraz był prawdziwy.

Refleksja po sesji

Mogę powiedzied, że czuję się ubogacony. Cieszę się, że w niej uczestniczyłem . Niezależnie od tego, jacy jesteśmy, mamy w sobie coś bardzo wartościowego, tylko powinniśmy przyłożyd większą energię do tego, aby to wykrzesad. Powinniśmy większą uwagę przyłożyd do niwelowania pewnych barier w życiu, abyśmy mogli wspólnie wszyscy się realizowad. I tworzyd coś dla innych.

Dowiedziałem się dużo więcej o ludziach na wózkach. Zostałem uwrażliwiony. Teraz jestem bardzo otwarty na takie osoby, dużo szybciej je postrzegam i bardziej

rozumiem ich codzienne bariery. Poznałem prawdziwą twarz, prawdziwą osobę. Ofiarowali mi kilka godzin. Dało mi to radośd, rozchmurzyło wewnątrz myśli i

sposób patrzenia na moja rzeczywistośd i miejsce, w którym jestem.

Czuję motyle w brzuchu cały czas. Wiem, że jest to niestosowne w tej sytuacji. Edyta Chomka. Stylistyka, make – up.

Ciepła, skromna, skryta rudowłosa kobieta.

Moje obawy

To nie była kolejna sesja mody, to była sesja, która miała głębszy cel. Jeszcze większa satysfakcja, coś ponad. Czuję motyle w brzuchu i cały czas wiem, że jest to niestosowne w tej sytuacji. Wstyd się przyznad, ale myślałam, że boję się ludzi niepełnosprawnych, że nie potrafię zachowad się wobec nich, by ich nie urazid. Dla mnie była to niezwykła praca, nie miałam okazji wcześniej pracowad z nimi. Z tej dobroci nie chciałam ich skrzywdzid, aby nie dad im odczud, że są inni. Potem okazało się, że było cudownie. Zaskoczyło mnie to, że nie odczuwałam różnicy. Myślałam, że będę odczuwad strach, a czerpałam z tego dużą przyjemnośd. Nie wiedziałam, czy rozmawiad o niepełnosprawności, czy nie. Jeśli ktoś chciał, to rozmawialiśmy, jeśli nie, to nie. Samo wszystko się ułożyło, nie czułam wokół siebie osób niepełnosprawnych. Były otwarte, nie miały problemów ze swoja niepełnosprawnością. Nie ma co się użalad, trzeba brad życie w swoje ręce i iśd do przodu- jak mówiła Ewa.

Spięcie znikało i przerodziło się w radośd.

Mogłam się czegoś nauczyd

Ta sesja była dla mnie terapią. Mogłam się czegoś nauczyd. Widziałam ludzi, którzy potrafią czerpad, stawiad nowe wyzwania. Odnoszę wrażenie, że chyba widzą więcej, niejednokrotnie w swoim nieszczęściu, wypadku dostrzegają szansę na nowe, czasami bardziej treściwe życie. Myślę, że po prostu mają do wykonania większą robotę, niż gdyby byli zdrowi. Są świetnie zorganizowani, nie użalają się nad sobą. Mają siłę parcia do przodu. Ja jestem tchórzem. U nich widziałam desperację. Świadomośd, że nie mam nic do stracenia, że albo się uda, albo nie. Myślę, że to jest ich odwaga i pracowitośd. Zdrowi ludzie nie chcą widzied

pewnych rzeczy, galopujemy. Oni przewartościowali życie, dzięki temu mają do niego większy dystans , wiedzą, że nie przegonimy samych siebie.

MODELE

Odkryłam, że w każdym można odnaleźd coś wartościowego
Ewa Kaczmarczyk. Właścicielka Interaktywnej Agencji Kreatywnej świadczącej usługi e-marketingu.

Uprawia kolarstwo. Zdobywczyni 3 miejsca na Mistrzostwach Polski. Mieszkanka Wrocławia, lat 33.

Krótkie blond włosy, kolczyki w uszach, tatuaże na ręku, niezwykle dynamiczna, otwarta, uśmiechnięta kobieta.

O sobie mówi – “Jestem najbardziej zwyczajną osobą na świecie“.

Zaproszenie na sesję

Jestem bardzo otwarta osobą. Dla mnie każda taka propozycja to odkrywanie czegoś nowego. Pomyślałam – czemu nie? Może to głupio zabrzmi, ale każda kobieta chyba marzy o sesji zdjęciowej. Tak mi się wydaje. Ja oczywiście należałam do tych lasek, ale raczej myślałam, że nie mam żadnych predyspozycji wizualnych do tego. I na pewno się nie nadaję do tego. Mój mąż, Kamil czasem mówił „ Znajdź jakiegoś fotografa, jesteś taka piękna. „ Ale każdy facet mówi tak swojej kobiecie. Mówięsobie – „Boże, o czym on do mnie mówi ?”.Odpuściłam sobie. Nagle dostaję telefon. W pierwszej chwili pomyślałam , że to pomyłka, coś tu nie jest tak. Marzenia się spełniają? Kiedy przyjechałam na miejsce, nie miałam żadnych wyobrażeo, jak to będzie wyglądało. Wchodzę, widzę normalny klimat, normalni ludzie, dużo ludzi i duża sala. To mi się spodobało. Całe przygotowania, długie wyczekiwanie, co to będzie… Widziałam długie przygotowania mojej poprzedniczki, wiedziałam wiec, co mnie czeka. Kiedy zniknęła za kotarą, nie bardzo wiedziałam, co tam się będzie działo. Zajrzałam przez ciekawośd i zobaczyłam, że siedziała w samym staniku. Pomyślałam – „Boże, rozbierad mnie będą”. Później Pani Edyta, stylistka, wizażystka, wzięła moją twarz i zmieniła mnie nie do poznania.
Czy się sobie podobałam? Nie lubię takich pytao, ale tak -Edytka zrobiła kawał dobrej roboty.

Praca na planie

Powiem od kooca . Jak przyjechałam do domu i powiedziałam o sesji moim przyjaciółkom, każda bez wyjątku powiedziała “ Zazdroszczę, też bym tak chciała“. Każdej bez wyjątku odpisałam “Nie wiesz, co mówisz“.
Dlaczego? Dlatego, że okazuje się, że to była bardzo ciężka praca. Okazuje się, że to nie jest takie “hop -siup“, wchodzi laleczka pięknie wymalowana i to wystarczy. Nie, to jest harówa. Trzeba umied nawet się dobrze uśmiechnąd, żeby nie było widad, że marszczysz nos, wykrzywiasz twarz, a ja akurat mam do tego predyspozycje. Ciężko było nad tym zapanowad. Dla mnie był to kawał ciężkiej pracy. Namęczyłam się i napociłam. Ciężka praca, wiele godzin ciężkiego wysiłku.

Najtrudniejsza rzecz w pozowaniu

Zachowanie prostej postawy i rzucanie materiałem, dopóty, dopóki ten materiał się nie uleżał.- Jak pracowało Ci się z fotografem?

Powiem Ci szczerze, bałam się fotografa. Był przesympatyczny, ale nie był pobłażliwy, to był jego plus. W momencie, kiedy prosił mnie o wykonanie jakiegoś ruchu czy gestu, wydawało mi się, że jest to proste, ale po jego twarzy widziałam, że to nie jest to. Byłam zaskoczona jego uporem , dążył do perfekcji . Chciał wydobyd to coś.

Prawdziwe oblicze chyba. I zrobiliśmy to. Nie spodziewam się takiego efektu, myślałam, że nic z tego nie będzie, bo to było trudne. Jestem bardzo zadowolona ze zdjęcia.

Plan

Wydaje się nam się, że dobrze siebie znamy. Na początku pomyślałam sobie, że pokażę siebie z drapieżnej strony. Tak się nam wszystkim wydawało. Mam tatuaże, kolczyki. Gdzieś po drodze okazało się, że jestem aniołem, grzeczną, spokojną kobietą, która czaruje uśmiechem …

Nowa ja

Odkrywałam to podczas sesji. Nie wiedziałam, serio. Skąd mogłam wiedzied. Człowiek nie zastanawia się nam tym, kim jest albo jaki jest do kooca. Podchodzi do siebie krytycznie. Ja taka jestem. Może dlatego, że jestem bardzo ambitna i dużo od siebie wymagam. Krytycznie przyjmuję komplementy. Okazuje się, że odwaliliśmy kawał dobrej roboty i nawet minimalnie wzrosła moja samoocena.

Moje odkrycie

To dla mnie przygoda mojego życia. Odkryłam, że można byd wartościowym człowiekiem, że można odnaleźd cos wartościowego, że z każdego „potwora” da się zrobid piękną kobietę.
Odkryłam, że nadaję się do czegoś, że nie jest tak źle, wbrew swoim wewnętrznym zaprzeczeniom. Na co dzieo jednak jestem dynamiczna i zadziorna. W życiu muszę bardzo walczyd, nie mogę sobie pozwolid na słabostki. Bo trochę uzewnętrznianie się, pobłażanie, ciepło odbieram jako rodzaj słabości, trochę się boję tego, muszę byd twarda w życiu.

Czy muszę , czy chcę?

Chyba muszę, nie do kooca chcę. Czasem chciałabym byd typową niewiastą, która się przytuli, nad którą ktoś będzie się użalał, ale to do niczego nie prowadzi. Życie jest twarde i trzeba byd twardym. Takie jest moje zdanie.

Czym różni się osoba pełnosprawna od osoby z niepełnosprawnością?

-No…trochę się różni…
Nie docenia życia. Tak myślę, naprawdę. Wiesz, co mnie najbardziej boli. Osoba pełnosprawna kompletnie nie potrafi doceniad swojej pełnosprawności. Jest to z jednej strony oczywiste, bogaty nigdy nie zrozumie biednego i odwrotnie, ale w tejsytuacji to mnie najbardziej boli. Zdrowie to jest 100 % możliwości. Brak tego zdrowia to też są możliwości, ale trochę pomniejszone, ja je pomniejszam do 50%. Może za bardzo, ale ja tak to widzę. To mnie boli, że ludzie nie potrafią tych 100% wykorzystad tylko siadają, narzekają i nic z tym nie robią. Mnie się to w głowie nie mieści. Dawno temu chciałam zmienid cały świat i wszystkich wkoło, wszystkim zdrowym osobom mówiłam – “ Ciesz się z tego, co masz, uwierz mi, że zdrowie jest najważniejsze”.

Wypadek miałam mając 16 lat . Teraz mam 33. Dziwne jest to, że przed wypadkiem, stykając się z osobami na wózkach zawsze traktowałam je normalnie. Była we mnie jakaś wewnętrzna mądrośd 16-letniej dziewczyny, która nie widziała w nich kalectwa, tylko widziała człowieka.

Każdy może byd artystą, jeśli tylko będzie chciał.
TOMASZ MAZUR – Założyciel i prowadzący Stowarzyszenie Sportowe Skorpion – Polkowice

Trenuje rugby. Członek kadry Polski B. Mieszkaniec Polkowic. Lat 29.

Nieustannie w ruchu, typowe ADHD, cały czas uśmiechnięty. Nie jest milczkiem. Słychad i widad, że działanie napędza go do życia.

Reakcja na zaproszenie do udziału w sesji.

Jak się dowiedziałem, że jadę, byłem zadowolony, ale trochę się bałem. Nie wiedziałem, jak wygląda profesjonalne sesja zdjęciowa i bałem się, czy dam sobie radę.

Ograniczenia

To nie był strach, ale bałem się, że nie podołam temu wyzwaniu, nie będę potrafił czegoś zrobid. Bo jednak mam swoje ograniczenia, chod moja niepełnosprawnośd nie wpłynęła na to, tylko moja fizycznośd. Nie jestem dobrym człowiekiem do fotografowania, bo zawsze strzelam głupie miny i tego się bałem.

Wszystko wyszło. Poczułem wielką ulgę, że się udało, mogłem byd sobą. Jakby kamieo z serca spadł. Chod sesja trwała długo i wymagała fizycznego wysiłku.

Wysiłek

Długotrwałe trzymanie rąk w górze nawet dla zdrowego człowieka jest trudne. Moje ręce szybko się meczą i początek był wyczerpujący. Mam złamany kręgosłup w szyi i ręce nie są w pełni umięśnione jak u normalnego człowieka, więc na drugi dzieomam zakwasy.

Zobaczyłem

Jesteśmy tacy sami, jak osoby pełnosprawne. Może nie możemy czegoś zrobid, pod względem fizycznym jesteśmy inni, ale pod względem mentalnym jesteśmy takimi samymi osobami, które mają swoje potrzeby, zalety. Jesteśmy równi i to chyba chciałem pokazad.

Na początku nie poznałem siebie, naprawdę. Zobaczyłem, każdy może byd artystą, jeśli wie, co ma zrobid. Przez chwilę zamieniłem się w artystę i było fajnie. Jestem sportowcem, a przez chwilę mogłem byd artystą, ale jest to naprawdę ciężki kawałek chleba.

Zobaczyłem bardzo poważnego faceta, którego mógłbym poprosid o wszystko i to by wykonał. Zobaczyłem to, co naprawdę inni widzą we mnie. Zobaczyłem poważnego faceta, a nie takiego roześmianego, jakim jestem na co dzieo.

Uświadomiłem sobie po tej minie, że jeśli ktoś takiego mnie widzi, to może się wystraszyd.

Zmiana

Sesja zmieniła we mnie to, że uwierzyłem – każdy może byd artysta, jeśli tylko będzie chciał.

Zatrzymałam chwilę, która była nieprzemyślana, naturalna.
AGATA ROCZNIAK-Specjalista ds. personalnych w

grupie kapitałowej IMPREL . Wrocławianka. Lat 30

Kobieta o niezwykłej urodzie, pięknych oczach, i nieschodzącym z ust uśmiechu. Konkretna, mająca swoje zdanie. Szczęśliwa żona. Mama 13- miesięcznego Kubusia

Wrażenia

Spodobało mi się, że ktoś chce pokazad, że mentalnie niczym się nie różnimy. Chod czasami wydaje się, że mentalnie jest to sytuacja odwrotna- np. stawianie samochodów na kopertach przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnością – przepraszam, ale tak mi się to skojarzyło. Było to dla mnie miłe zaskoczenie, że nie jest to kalendarz wyłącznie o osobach niepełnosprawnych, tym samym pokazywanie, że jest to grupa specjalna. To mnie przekonało do uczestnictwa.

Na planie czułam się rewelacyjnie, mam w tym doświadczanie, więc wiem, że bywa różnie. Czułam się bardzo wyjątkowo. Fotograf chciał mnie dobrze zrozumied, a to przynosi efekt. Cały zespół napawał radością. Zaskoczyło mnie w pracy z fotografem, że pierwszy raz w życiu miałam nie pozowad. Było to dla mnie bardzo trudne, bo od 16 roku życia, kiedy zaczęłam pracę w fotomodelingu, zawsze trzeba było się ustawiad, dobrze pokazad swój lepszy profil, a tu wyzwaniem było to, że fotograf powiedział “nie pozuj”. Oprócz tego, że jest profesjonalistą, jest też artystą. To była moja pierwsza sesja po porodzie. Trochę dojrzałam, jestem może bardziej odpowiedzialna, bo pojawiła się kolejna osoba, o którą trzeba dbad . Sesja mnie wzmocniła, pokazała, że jeszcze dużo potrafię. Lubię, kiedy to, czego szukamy, możemy znaleźd. Fotograf czegoś szukał i to udało się znaleźd. Cieszę się z tej lekcji.

Co “ zatrzymałaś w kadrze“?

Chwile swojego szczęścia. Szczęście jest tylko chwilami w całym życiu. Myślę, że tego oczekiwał fotograf, rejestracji tej chwili, tego błysku w oku, który trzeba było wyłapad . Zatrzymałam chwilę, która była nieprzemyślana, naturalna.

Jaka jestem? Szczęśliwa , pewna siebie, przedsiębiorcza, dynamiczna, kochająca życie.

Słyszę opinie, że osoba jeżdżąca na wózku nie może byd szczęśliwa? Że to sobie wmawia? Co odpowiedziałabyś takiej osobie?

Powiedziałabym jej, że mało widzi, że funkcjonuje w bardzo dużym ograniczeniu mentalnym i myślę, że sama nie wychodzi spoza czterech ścian. Jest wiele osób, które jeżdżą na wózkach i są szczęśliwe. Zaprosiłabym taką osobę na kawę, aby przekonała się ,że to możliwe, chod to trudna praca.

Jestem inny i każdy człowiek jest inny
ZBYSZEK WYGANOWSKI -Specjalista ds. promocji w

Integracyjnym Klubie Sportowym AWF Warszawa

Trenujeszermierkę. CzłonekkadryPolski.Paraolimpijczyk-Pekin2008 Mieszkaniec Warszawy. Lat 23

Jak nie musi, to się nie odzywa, Uśmiechnięty. Czujnie patrzący dużymi przyjacielskimi oczami.

Zadanie

Miałem w swoim życiu już wywiady w prasie, telewizji, więc, jadąc na sesję, byłem spokojny, co ma byd to będzie, pomyślałem.

Chciałem pokazad profesjonalizm, więc stłumiłem cały stres i podekscytowanie, żeby zdjęcia wyszły dobrze. Podczas sesji czułem się więc spokojny.Byłem przygotowany wcześniej na różne ewentualności, więc robiłem to, czego ode mnie oczekiwano.

Kiedy zobaczyłem zdjęcie, nie powiem, bardzo mi się spodobało, szczególnie wyraz twarzy, groźny i poważny. Na co dzieo jestem zupełnie inny, uśmiechnięty, otwarty, łagodny, a na zdjęciu wszystkie przeciwieostwa. To miałem przekazad i wydaje mi się, że się udało.

Design

Z mojej perspektywy wygląda to tak, że osoby niepełnosprawne są postrzegane jak niepełnosprawne tylko przez swój design (wózek inwalidzki, kule, proteza), ale jak
nie będzie tych „dodatków”, to nagle stają się całkowicie sprawni. Nie odróżniają się niczym i chyba taka jest idea tego kalendarza, ukazad osoby niepełnosprawne bez dodatków, które robią z nich niepełnosprawnych. Co ja chciałbym powiedzied ? Może to: fakt, nie jesteśmy tacy jak pełnosprawni, ale to nie oznacza, że jesteśmy gorsi, czy mniej atrakcyjni. Jesteśmy troszeczkę inni, ja na przykład, bo mam cztery kółka, ale umiem robid takie rzeczy, o których się innym nie śniło. Jestem inny i każdy człowiek jest inny i dlatego świat jest taki ciekawy, pełen niespodzianek.

Mila jest świadomośd, że komuś moje zdjęcie się podoba. JAKUB TOKARZ . Kierowca taksówki.

Trenuje podnoszenieciężarów-wyciskanie.AktualnyMistrzPolski.CzłonekKadry Narodowej. Druga dyscyplina, którą uprawia to kajakarstwo- członek Kadry Narodowej.
Mieszkaniec Wrocławia, 30 lat

Dynamiczny i zarazem spokojny. Bywa skryty. Pięknie wyrzeźbiona sylwetka. Szeroki szczery uśmiech.

No cóż…od początku byłem miło zaskoczony całą sytuacją. Nie miałem nigdy wcześniej z taką działalnością do czynienia. Fotografie- odniosłem wrażenie, że ręka i oko fotografa „ulepsza” nasze prawdziwe oblicze …. miłe jest wrażenie, że można wypaśd na zdjęciu ładniej, bardziej wyjątkowo, niż na co dzieo. Nie wiem jak odbiorą to ludzie oglądający, jakie będą mieli odczucia. Moje są takie, że sprawiło mi przyjemnośd wzięcie udziału w sesji i że miła jest świadomośd, że komuś moje

zdjęcie się podoba.

Nie mogę powiedzied, że sesja odmieniła moje życie, ono nadal toczy się tak, jak wcześniej 🙂 …no chyba, że miałbym zająd się czymś takim zawodowo, to kto wie …;)

My też jesteśmy piękni, a największe piękno mamy w środku. Monika Pieokowska

Mieszkanka Garwolina. Lat 25
Pozornie cicha, skromna. Radośnie uśmiechnięta. Pracowita. Wie, czego chce. Wątpliwości

Szczerze mówiąc, byłam bardzo zaskoczona, że „ktoś” w ogóle zwrócił na mnie uwagę i zaproponował udział w takim projekcie. Pomyślałam, że to jakieś nieporozumienie .
Jadąc na sesję byłam bardzo zestresowana, bałam się, że coś będzie nie tak, że nie będę potrafiła czegoś zrobid, że nie sprostam oczekiwaniom realizatorów i że ekipa nie będzie przyjaźnie nastawiona do mnie.

Jak tylko wchodziłam, towarzyszył mi wielki stres, a zarazem podekscytowanie i ciekawośd, stres bardzo szybko minął , jak tylko zamieniłam kilka słów z ekipą , która pozwoliła mi poczud się bezpiecznie i swobodnie.
Wychodząc ze studia byłam bardzo zadowolona, a nawet mogę napisad – szczęśliwa, że mogłam uczestniczyd w „czymś” tak wspaniałym 🙂 a przede wszystkim, że miałam przyjemnośd poznad tak sympatycznych ludzi .

Myślałam, o tym, że to nie dzieje się naprawdę, czułam się kimś wyjątkowym. Zaskoczyło mnie bardzo pozytywne podejście ekipy, która pozwalała poczud się „dobrze”.

Nie poznałam siebie

Gdy zobaczyłam swoje zdjęcie – to po pierwsze – szok! Nie poznałam siebie, nigdy nie miałam profesjonalnych zdjęd i nie wierzyłam, że mogę wyjśd na nich dobrze, chodzi mi o wygląd zewnętrzny. Zdjęcia z tej sesji pokazują moje prawdziwe „ja”, mnie czułą, delikatną, bardzo wrażliwą …

Na co dzieo jestem bardzo silna, nie potrafię płakad ,walczę za wszelką cenę. Zawsze dam radę. Wiecznie uśmiechnięta-tak jestem postrzegana.

Nie zapomnę

Sesja dała mi dużo radości, udowodniła, że jednak nie jestem taka” do niczego„. To było przeżycie, którego nie zapomnę do kooca życia. Przez chwilę można było poczud się kimś wyjątkowym, ważnym, potrzebnym.

Chciałabym powiedzied

Innym chciałabym powiedzied, że wszyscy jesteśmy tacy sami i że, mimo trudności, jakie nas spotykają, też chcemy żyd normalnie. My też jesteśmy piękni, a największe piękno mamy w środku.
Chciałabym powiedzied, że życie nie jest proste, dlatego nie utrudniajmy go sobie jeszcze bardziej, tylko cieszmy się tym, co mamy i traktujmy wszystkich równo.

Każdy z moich rozmówców „ wózkowiczów” miał uśmiech w oczach i na twarzy. Wydawali się szczęśliwi w swoich rolach- żon, mężów, matek, narzeczonych, pracowników, przedsiębiorców, sportowców….

Czy to ma sens – stawiad na piedestale normalnośd, o którą walczymy i robid z niej bohatera? Przecież jeśli coś jest normalne, to nie wzbudza kontrowersji. Normalnośd w dzisiejszym świecie czasem wprawia nas w zakłopotanie. To znak, aby zastanowid się nad samym sobą. I chodby dlatego warto o niej mówid i o niej przypominad.

Rozmawiała Agnieszka Pietruszka

Czcionka
Kontrast